Podejrzanie często nas ciągnie na cmentarze...
Jednym z fajniejszych miejsc w Udaipurze jest według mnie Ahar Royal Cenotaphs, czyli kompleks ponad 200 grobowców władców Mewaru. Odwiedziliśmy już cmentarze m.in. w Kalkucie i Mumbaju, więc czemu nie zajrzeć do jednego też w Udaipurze? Każdy przewodnik po tym mieście zachwyca się przede wszystkim Pałacem, jeziorami czy licznymi świątyniami. Jednak Ahar wcale im nie ustępuje.
Znaleźliśmy rikszarza, który podjął się zawiezienia nas do cenotafów. Obok nich znajduje się Muzeum Aharu, ale nas ono średnio interesowało. Wydawało się, że zrozumieliśmy się w kwestii naszej destynacji. I co? I jajco, pędem minęliśmy cenotafy i stanęliśmy na parkingu muzeum. 😂 Pan nie za bardzo mówił po angielsku, więc nie wiedzieliśmy - zrobiliśmy postój tylko na szybki zakup biletów czy wg niego to tu chcieliśmy trafić? Stwierdziliśmy, że skoro już tu zajechaliśmy, to zobaczymy sobie też od razu muzeum, a potem potuptamy 200 metrów do grobowców. Samo muzeum to zaledwie 3-4 sale, w których zebrano trochę rzeźb i różnego typu broni. Przeszliśmy całość w 15 minut (a może nawet 10).
Kierowca rikszy miał na nas nie czekać. Czekał. Miał nas potem z Ahar zawieźć do parku Gulab Bagh. Zawiózł z powrotem do domu... I na co się przydaje nauka języków? 😂Niemąż się wkurzył i stwierdził, że nigdzie już dalej nie jedzie. Cóż, najwyraźniej tego dnia mieliśmy zobaczyć tylko Ahar. Ale i tak było warto, bo Niemężowi Ahar się spodobał!
Garść informacji praktycznych:
- riksza z Hathipol do Ahar: 150 Rs./kurs
- Ahar (muzeum+cenotafy): 100 Rs./os.
![]() |
| A w pobliżu cenotafów mieści się centrum bębna, czyli kilkanaście sklepów muzycznych obok siebie. |































Komentarze
Prześlij komentarz