Czym Malezja stoi? [Podsumowanie]
Czas na podsumowanie naszego malezyjskieo miesiąca (z okładem)! W dodatku stał się cud - pierwszy raz zgadzamy się z Niemężem w jakichś kwestiach. 😂 Pierwsze wrażenie A: W każdej miejscowości inne. Ale takie zupełnie pierwsze - jak wszystko sprawnie poszło w imigracyjnym! Po Singapurze spodziewałam się znów jakichś kłopotów , a tu rachu-ciachu i już. P: Borneo - miała być ostoja natury, a było najbardziej zaśmiecone miasto, jakie w życiu widziałem (Sandakanuraha)* . * Wytwór naszej rozmowy, która wyglądała mniej więcej tak: Niemąż: To jak się nazywało to pierwsze miasto w Malezji? Sauraha? Nieżona: Nie, Sauraha była w Nepalu. Niemąż: Sanur? Nieżona (rozbawiona): Nie, przecież Sanur jest w Indonezji! Niemąż (poirytowany): Dlaczego one wszystkie się zaczynają na "s"?! Największe pozytywne zaskoczenie A: Po Kuala Lumpur da się tuptać! Niemąż straszył, że często chodników nie ma, bo wszyscy tu jeżdżą, a nie chodzą. A jednak są! Nawet powiem więcej - KL jest super dla piech...