To tam był Szaruk!
Żegnamy się już z Kuala Lumpur oraz Malezją. Jak to zrobić najlepiej? Oczywiście, że wycieczką pod Petronas Towers! A wiedzieliście, że tam był Szaruk? 😂
Petronas to nazwa koncernu naftowego, więc Petronas Towers w wydaniu polskim byłyby Wieżami Orlenu. Jest to głównie biurowiec (ciekawe, czy w ogłoszeniach o pracę wpisują jako benefit, że pracuje się z widokiem na łącznik, na którym bił się Szaruk). Można nawet wjechać na znajdujący się tu taras widokowy oraz zwiedzić wieże wraz z przewodnikiem. Skorzystałam? Oczywiście, że... nie! Szaruk był NA tym łączniku, a nie W nim. Gdyby mnie (z jakąś asekuracją) wpuścili na dach tego łącznika, to inna bajka. Wlazłabym! Umarła ze strachu, ale wlazła. A tak... Phi! Co to za atrakcja? 😉 A na poważnie - nie czułam potrzeby. Panoramę woleliśmy oglądać z KL Tower - właśnie żeby było widać Petronas.
Do Petronas doklejone jest centrum handlowe Suria Mall, na tyłach którego znajduje się park. Bardzo ładny park z jeszcze ładniejszym widokiem na Petronaski. (Tak, bywałam tam codziennie...) Wieczorami odbywa się w nim pokaz fontann. Że tak powiem - Singapur to nie jest... Można liczyć na maksymalnie 2 piosenki (a pomiędzy nimi nawet 10 minut przerwy). Aczkolwiek i tak jest to miły sposób spędzenia wieczoru. Tylko trzeba usiąść dalej od megafonów. Fontanny oglądaliśmy dwukrotnie - za pierwszym razem siedzieliśmy tuż pod głośnikiem. Oj, zły to był wybór - nasze uszy płakały... Za drugim razem byliśmy mądrzejsi i usiedliśmy dalej.
Wieczorna wycieczka pod wieże ma jeszcze jeden plus - Petronasy są pięknie oświetlone. W tygodniu na srebrno, a w weekendy (pt-nd) na kolorowo! 😍
Garść informacji praktycznych:
- Petronas Towers: wstęp 80 myr/os., nocne zwiedzanie z przewodnikiem to min. 120 myr/os. (zależnie od liczby osób)
- pokaz fontann pod KLCC: bezpłatnie.


















Komentarze
Prześlij komentarz