Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2022

Jesteśmy w tropikach!

Obraz
Po czym poznać, że jesteśmy w tropikalnym kraju? Po pogodzie! A konkretnie po intensywności deszczu. Teoretycznie pora deszczowa powinna zacząć się w czerwcu. Najwyraźniej jednak pogoda w Chitwan nie sprawdziła wikipedii i postanowiła zacząć szaleć już miesiąc wcześniej. Albo po prostu robiła próbę generalną. Latał piasek. Latały liście. Latała blacha z dachów. Wszystko latało. Najlepszych momentów nie daliśmy rady uchwycić. Wygrała troska o swoje zdrowie. Najwyraźniej jeszcze bardzo daleko nam do prawdziwych youtuberów. 😅 Chociaż i na poniższym video nieźle widać, jak było.  Cała akcja zajęła może ze 30 minut, jednak cieszyliśmy się z Niemężem, że zdążyliśmy wpaść do hotelu, kiedy zaczynało padać. Tzn. ja się cieszyłam, bo Niemąż wolałby stać w tych liściach i blachach i wszystko dokumentować w deszczu i w gradzie.

Spacer po Sauraha

Obraz
Dzisiaj kilka fotek z okolic Sauraha, zanim udaliśmy się tropić nosorożce. 😁 W tle flaga dystryktu Chitwan.     Droga do muzeum Tharu - "za 4. kozą w lewo, za 5. kurczakiem w prawo". 😋 Banksy? Nie, to  TONA ! Reklama studiów. Australia, UK, Kanada - byle tylko się wyrwać z Nepalu. Handel obwoźny w Nepalu ma się dobrze. Słoniostrada w tle. Weselicho. 😁 Przeprawa na rzece Raptee. Rzeka Raptee - to tu wylegują się krokodyle. I jeszcze parę zdjęć naszego hotelu, skoro pojawiły się o niego pytania. Niestety, fotek martwej ćmy w łazience nie mamy. 😅 Widok na wewnętrzny dziedziniec. Altany hotelowe nad rzeką. Nasz pokój. Każdy miał innego ptaszka. Wspólny korytarz dla całego piętra. "River view" z pokoju. A raczej z korytarza przed pokojem. 😆  Jedyne światła widoczne w nocy nad "naszą" rzeką. Stanowisko pracy zdalnej. Polska wyższa myśl techniczna. Czyli krótka lekcja o środku ciężkości.

Tharu

Obraz
Terai to pas ziemi obejmujący północ Indii oraz południe Nepalu. Zamieszkiwany był przez grupę etniczną o nazwie Tharu. W Sauraha znajduje się muzeum jej poświęcone. Jest maleńkie, nieco wybrakowane (czasem wisi tylko fotografia bez podpisu, gdzie indziej - tylko podpis). Na zwiedzenie go wystarczy jakieś 30 minut. Jednak warto, bo przybliża nie tylko obyczaje i kulturę tej grupy etnicznej, ale także jej historię. A jest to historia niewolnictwa, przymusowych wysiedleń, poniżeń i... odporności na malarię. Tak - mieszkańcy tych terenów uodpornili się i chciałoby się powiedzieć - malarię to oni jedzą na śniadanie. Z samego tego powodu warto ich docenić i się doedukować. Niestety, w muzuem nie można robić zdjęć, więc z tego miejsca mamy tylko takie fotki: W tle wejście do muzeum. Po zwiedzaniu standardowo:  pobawiliśmy się z psem (jakoś te wszystkie bezpańskie psiaki do nas same lgną) spróbowałam znaleźć toaletę (tzn. znalazłam szybko... i równie szybko z niej wyszłam - była zbyt zami...

Przyroda w Sauraha

Obraz
Dzisiaj zagadka - co można spotkać na nepalskiej wsi? Nosorożca! Chyba że jest się debilem, to się go nie zobaczy, choć przecież wszyscy go spotykają . 😁 Sauraha może się pochwalić własnym udomowionym nosorożcem, który wałęsa się samopas po ulicach. Taki jeden maluch został kiedyś uratowany przez dobrych ludzi. Stwierdził, że w nosie ma łono przyrody i jak każdy miastowy - zamiast iść do lasu, postanowił zabalować w centrum. Podobno faktycznie można go dość łatwo spotkać - wystarczy poszwędać się po ulicach, trochę nad rzeką i voila - oto nosorożec. Nam się nie udało, więc pozostało nam wybrać się na safari, ale o nim później. Na początek mała wycieczka fotograficzna po okolicy tropem przyrody. Bawoły nad rzeką, przy której mieszkaliśmy. Bilbil zbroczony. A codziennie naprzeciwko naszego hotelu pasły się słonie. 😍 Na tym zdjęciu znajduje się jeleń. Takie kopce termitów mają w Nepalu! Przedstawiciel jednego z wielu rodzajów jeleniowatych. Kingfisher. Czyli zimorodek. 😊 Skoro już wzię...

Kierunek Chitwan

Obraz
Po przylocie do Kathmandu spędziliśmy w stolicy kilka dni. Upłynęły jednak one głównie na: odsypianiu załatwianiu formalności (bilety na dalszą podróż, wymiana kasy itp.) dalszym odsypianiu ogarnianiu zaległych spraw w Polsce jeszcze troszkę odsypianiu. Monotematyczni byliśmy. 😁 Niby szkoda marnować czas na sen, ale cały ten wyjazd ma nie być na wariata  - wystarczy, że nasze przygotowania takie były. W końcu nowy rok, nowa ja , czyli... nareszcie wyspana.  (Coś tam też w wielkim mieście zobaczyliśmy, ale dodam do późniejszego opisu zwiedzania Kathmandu.) Pierwszy kierunek - Sauraha i Park Narodowy Chitwan. Z zewnątrz prezentuje się nawet nawet. Bilety autobusowe załatwił nam hotel. W 5 godzin dojedziecie!   Internety twierdziły, że raczej w 7. Albo 8. Albo 10. Albo po prostu - że dojedziemy, jak dojedziemy, bo to aż 150 km i nigdy nic nie wiadomo... Zaopatrzeni w wodę, herbatniki i banany wzięliśmy zatem te nasze 55 kg bagażu i ruszyliśmy taksówką na dworzec. Tzn. na ta...