Welcome to Nepal, my friend!
Czy zombie może się zzombić ( zzombowieć ?) jeszcze bardziej? Tak! W naszej 32. godzinie bez snu dotarliśmy nareszcie do Kathmandu. Zmęczeni tak, że rozważaliśmy pozostanie na noc w samolocie. Przecież imigracyjny od tylu lat działa, to w jedną noc go nie zamkną, co nie? Niestety, niosło to ryzyko obudzenia się np. w Duszanbe, a do Tadżykistanu nam nie było po drodze. (Tym razem! Bo kiedyś się w te rejony wybierzemy.) Jak na złość jeszcze inni pasażerowie nas przepuszczali do wyjścia (czyżbyśmy wyglądali tak źle?), więc zwlekliśmy się i, powłócząc nogami, ruszyliśmy za resztą naszego stada. Pierwszy przystanek: sprawdzanie dokumentów wjazdowych Razem z Niemężem jesteśmy zaszczepieni, więc znajdziecie tutaj opis wymagań dla tych, którzy przyjęli chipa Microsoftu. Bez niego trzeba się spodziewać dodatkowych restrykcji. Do wjazdu do Nepalu wymagane są: 1. arrival form 2. on-arrival visa application (Polacy moga wyrobić wizę na miejscu, nie trzeba jechać do ambasady aż w Berlinie). Je...