Płatności w Azji
Planując wyjazd do Azji, wiedzieliśmy, że musimy odpowiednio zabezpieczyć się finansowo. Jednak nie tylko pod kątem ilości (czyli żeby było nas stać także na nieprzewidziane wydatki), ale też logistyki. Ważne było, abyśmy łatwo mogli wymieniać waluty (każdy z odwiedzanych krajów miał inną), a także posiadali kilka różnych kart. Przed wyjazdem powiadomiliśmy też banki o naszych planach podróżniczych, jednak nigdy nie wiadomo, czy mimo ostrzeżenia nie dojdzie jednak do blokady. A odkręcanie automatycznej blokady nie należy do najłatwiejszych ani najtańszych (minuta połączenia z Polską to średnio 8 zł). Oczywistą dla nas była również konieczność zabrania gotówki - w Azji co pieniądz w ręce, to pieniądz w ręce. Choćby i był w innej walucie. Wahaliśmy się chwilę między euro i dolarami, ale jednak amerykańska waluta przeważyła - można nią płacić m.in. w Kambodży , a i w Indiach chętniej dolary przytulą niż euro. Przed wylotem zamówiłam dla siebie kartę Revolut (Niemąż już miał). G...