Witamy w stolicy!
Za parę dni przyjdzie nam opuścić już Indie. 😭 Na mapie naszej podróży zostało jeszcze jedno miasto - Delhi. Miasto siedmiu fortów, największego w Indiach meczetu oraz... najlepsza miejscówka na ostatni shopping! Niemąż był już zmęczony zwiedzaniem, ja w Delhi byłam wiele razy, więc stolicę postanowiliśmy brutalnie wykorzytać tylko do dzikich zakupów właśnie. Gdyby nadal działało tu Kingdom of Dreams, to zaciągnęłabym Niemęża na najlepszy musical na świecie - Zangoorę . Jednak wraz z wybuchem pandemii KOD zbankrutowało, więc nie ma już nic ciekawego w Delhi! 😂 W weekend ja miałam kurs online, w tygodniu Niemąż miał pracę, więc tym bardziej nie było czasu na głupoty. W końcu pamiątki same się nie kupią. Nocleg wybraliśmy strategicznie w dzielnicy Paharganj, która jest (a raczej była) główną miejscówką backpackerów w Delhi. Tanie hotele, sklep na sklepie i sklepem pogania - idealna sceneria zakupowa dla Niemęża. Gdyby się zmęczył, to mógłby w dowolnej chwili szybko wrócić do ...