W poszukiwaniu parku

Jedną z większych atrakcji Hyderabadu jest Hussain Sagar - sztuczne jezioro w kształcie serduszka, które znajduje się w centrum miasta. Na jego środku znajduje się wielki posąg Buddhy, którego najlepiej podziwiać wieczorem - jest wtedy pięknie podświetlony i mieni się różnymi kolorami. Wokół jeziora znajduje się mnóstwo parków oraz placów zabaw dla dzieci, więc autochtoni chętnie się tu schodzą w czasie wolnym. To właśnie tereny zielone były naszym celem tego dnia, a przede wszystkim NTR Rao (bo w nim jeszcze nie byłam) oraz Lumbini (bo myślałam, że Niemąż będzie sobie chciał popłynąć do Buddhy).

Nasza podróż zaczęła się od długiego tłumaczenia rikszarzowi, dokąd chcemy jechać. Wbrew pozorom nazwa NTR nie była łatwa do zrozumienia, bo... my zupełnie inaczej wymawiamy t. W telugu to coś pomiędzy t oraz cz, więc nie zawsze jesteśmy w stanie się zrozumieć. Pokazywanie trasy na mapach Google'a też nie zawsze daje efekt, bo nie każdy rikszarz umie czytać alfabet łaciński... (I nie ma obowiązku, wystarczy, że zna swój.) Nie obyło się zatem bez tłumaczenia naokoło oraz języka migowego. I co? I oczywiście, że chciał nas wysadzić przy innym parku... 😂 Na szczęście niedaleko, więc podjechaliśmy jeszcze kawałek i byliśmy na miejscu.

Wg Google'a nad jeziorem znajduje się jeden park NTR Rao. A w praktyce... no cóż, okazało się, że są dwa. 😅 A konkretnie jeden park i jeden ogród. Park to memoriał ku czci byłego premiera Andhra Pradesh - Nandamuri Taraka Rama Rao. I jakoś tak wyszło, że znów mieliśmy wycieczkę śladami indyjkiego kina, bo NTRR to dziadek takiego jednego aktora tollywoodzkiego, który nazywa się... NTR Rao Junior. 😁 W Polsce znany jest głównie z RRR nagrodzonego Oscarem za piosenkę Naatu Naatu. (Kto nie kojarzy, to marsz na youtube'a nadrabiać zaległości!) Co ciekawe, przed wejściem na teren parku trzeba było zdjąć buty. W Indiach taka zasada zwykle obowiązuje przed świątyniami, ale żeby i przed parkiem? Nawet po 15 latach Indie wciąż mogą człowieka zaskoczyć. 😏

Na północ od Parku znaleźliśmy też w końcu wejście do Ogrodu. Najłatwiej do niego trafić, podążając wzdłuż szeregu tatuażystów rozstawionych na chodniku. Masz tylko 5 minut w niedzielny wieczór, ale marzysz o tatuażu? Do ogarnięcia w Hyderabadzie! Niemąż do tej pory jest w szoku, że skoro ich tam tylu siedzi, to ktoś faktycznie się tatuuje na ulicy... Jakby nie widział już tutaj golibrody pod chmurką. I to takiego golącego brzytwą! Albo czyściciela uszu! 😂 Jeśli ktoś lubi tanią rozrywkę lunaparkową, czyli jakieś kino 3/5/7/9D, dom strachów itp., to będzie się dobrze tutaj bawił. Albo jeśli ma dzieci, które chcą poszaleć na zjeżdżalniach. My się po prostu przeszliśmy po terenie, pooglądaliśmy dziwne budowle oraz instalacje, po czym przez kwadrans zachwycaliśmy się przelatującymi nad nami nietoperzami, które nieśmiało zaczynały ruszać na żer. I dobrze, będzie mniej komarów! 

Z NTR-ów przeszliśmy się jeszcze do parku Lumbini, którego główną atrakcją są łodzie pływające pod Buddhę na środku jeziora. Plan był taki, że i my popłyniemy, ale Niemąż stwierdził, że meh, Buddha jak Buddha, nie ma potrzeby. Nadmienię tylko, że powiedział tak, gdy już kupiliśmy bilety i weszliśmy do parku. 😅 Zatem posiedzieliśmy na ławkach, poprzyglądaliśmy się łódkom, zapozowaliśmy do kilku zdjęć z indyjskimi rodzinami (w końcu biali na ławce to łatwy łup!) i ponagrywaliśmy stada latających nad nami nietoperzy. Nigdy nie myślałam, że jest ich w Hyderabadzie tak wiele!  

Korzystając z okazji, że jesteśmy na mieście, poszliśmy do przylegającej do parku restauracji Amogham. Ceny zawyżone ze względu na lokalizację, ale smacznie i z widokiem na zmieniającego kolory Buddhę. Tylko komary tną niemiłosiernie... Najwyraźniej pracownicy przepędzają batmanynietoperze.

Garść informacji praktycznych:

  • riksza nad jezioro: 150 Rs./kurs (za powrót zapłaciliśmy już 200, bo nie chciało nam się bardziej targować)
  • NTR Park: wstęp bezpłatny
  • NTR Garden: 20 Rs./os.
  • Lumbini Park: 20 Rs./os., w teorii torebki i plecaki trzeba zostawić w przechowalni, ale bez problemu je wnieśliśmy.






Kasy Ogrodu NTRR. 😁








To nie ptaki. 😎 🦇


A tu już największa atrakcja Lumbini - łodzie, którymi można popłynąć na wyspę z wielkim Buddhą.



W Lumbini można się przejść za sztucznym wodospadem.


Buddha wieczorem zmienia kolory. Czasem jest niebieski, czasem zielony, a bywa też i żółty, fioletowawy oraz czerwony.


Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu