Goodbye, Mumbai!
Tydzień szybko minął i musieliśmy już pożegnać Mumbai. 😭 Udawaliśmy się jednak do miasta, które także darzę ogromnym sentymentem, więc nieco łatwiej mi było opuścić stolicę Maharashtry. Niemąż jednak, jak to się mówi po angielsku, siedział na płocie. Z jednej strony chętnie już by wyjechał, bo nasze klaustrofobiczne studio go męczyło. Z drugiej - wolałby zostać z powodu jedzenia oraz... ucha! Proszę Państwa, dawno chorzy nie byliśmy, prawda? No to żeśmy to nadrobili. A konkretnie Niemąż, bo dostał jakiejś infekcji i go zatkało. Ale nie że z wrażenia, tylko w uchu. W noc przed dniem odlotu. 😱 Sprawa była poważna, bo skoro świt nawet poszedł do naszego supermarketu po leki. (Apteka mieściła się w sklepie. Albo sklep w aptece, jak kto woli.) A kto zna Niemęża, ten wie, że leków on się wystrzega jak ognia. Pojawił się też dylemat - ryzykować uchem czy przekładać lot. Perspektywa pozostania w naszym mumbajskim mieszkaniu sprawiła, że Niemąż decyzję podjął szybciutko. YOLO! Udaliśmy się zatem na lotnisko z 1 zatkanym uchem oraz 3 sprawnymi. Licząc na to, że zmiana ciśnienia w samolocie nie pogorszy sytuacji. 🤞🤞
Międzynarodowe Chhatrapati Shivaji Maharaj Airport po remoncie absolutnie zachwyca! Do tego stopnia, że aż zasłużyło na osobny wpis, żeby nikomu nie umknęło, jakie jest piękne. W trakcie pandemii musieli zrobić jakiś remont i obecnie lotnisko w wielu miejscach bardziej przypomina galerię sztuki. Jeśli ktoś będzie z niego wylatywał, to zachęcam stawić się minimum 45 minut wcześniej, żeby przejść się korytarzami i ponapawać widokami. Jeśli to możliwe, to dzięki tej zmianie polubiłam Mumbai jeszcze bardziej!
Garść informacji praktycznych:
- Ola na lotnisko w Mumbaju: 380 Rs./kurs
- lot Mumbai-Udaipur linią Air India: 280 zł/os. (w tym bagaż nadawany, posiłek i konkretne miejsce).
![]() |
| Żadnego szlajania się po lotnisku, można zamówić dostawę prosto do bramki! |
















Komentarze
Prześlij komentarz