Panie, ta wojna to przez Amerykanów!
W ramach akcji źle się czujemy, więc potuptajmy gdzieś blisko - tak do 2,5 km w jedną stronę wybraliśmy się do najbliższych nam atrakcji. Saheliyon ki Bari to urokliwy ogród, który został zaprojektowany w XVIII wieku przez samego radżę Udaipuru. W tym miejscu królowa wraz ze swymi dwórkami miała rzekomo odpoczywać od przesiąkniętego intrygami pałacu. I faktycznie to miejsce daje dużo wytchnienia nawet dzisiaj. Choć nie tyle od intryg co raczej od klaksonów samochodów. 😅
Blisko Saheliyon znajduje się Bharatiya Lok Kala Mandal, czyli muzeum poświęcone lokalnemu folklorowi. Muzeum na tyle małe, że nie męczy, ale na tyle bogate, że faktycznie można się zaznajomić z kulturą Rajasthanu. Co więcej, na miejscu co 20 minut odbywa się krótkie przedstawienie kathiputli, czyli radżastańskich laleczek. W pewnym momencie na scenie było ich 8, z czego równocześnie poruszały się nawet 4. Niemąż twierdził, że to wszystko na pewno jakoś zautomatyzowane jest i to maszyna wszystko wprawia w ruch. Kłóciłam się z nim, że jak znam Indie, to jaka tam automatyzacja! i na zapleczu na pewno jest człowiek, a pewnie nawet 2, skoro aż 4 kukiełki się ruszały. I co? No i zajrzeliśmy później na zaplecze, aby zobaczyć, jak na podłodze wraz z kathiputli słodko śpi sobie pan lalkarz. Jeden. Nie wnikamy, jak poruszał aż 4 lalkami w tym samym czasie. 😄
Niestety, tuptanie z rozwalonym uchem sprawiło, że Niemąż zaczął się czuć gorzej. Podobnie ucho P, które nawet w nocy trochę krwawiło. Zapadła zatem decyzja, że to najwyższa pora na lekarza. Niemąż nawet mocno nie oponował, co dodawało oliwy do ognia mojej paniki. W teorii tuż obok nas mieścił się szpital laryngologiczny, ale po obejrzeniu sobie zdjęć na Google'u podziękowaliśmy tej placówce. Popisaliśmy z paroma prywatnymi klinikami na Whatsappie (taka magia Indii, że wszyscy korzystają z tego komunikatora) i Niemąż wybrał się do jedynej, która była otwarta w niedzielę. Na miejscu lekarz przeprowadził wywiad, recepcjonistka zrobiła P badania laryngologiczne i od razu sprzedała leki. Z szuflady. 😁 Cała wizyta trwała z 10 minut. Byłaby nawet krótsza, gdyby lekarz nie próbował przekonać Niemęża, że wojna na Ukrainie wciąż trwa z winy Amerykanów. Wystarczyłoby, żeby przestali dostarczać broń, a nastałby pokój. Cóż... oby lekarzem był lepszym niż politologiem. 😅
Garść informacji praktycznych:
- Saheliyon ki Bari: 50 Rs./os.
- Bharatiya Lok Kala Mandal: 120 Rs./os. +25 Rs. za aparat, show w cenie biletu
- wizyta u lekarza: 1500 Rs. (w tym badania oraz leki).

























Komentarze
Prześlij komentarz