Przyroda w Sauraha

Dzisiaj zagadka - co można spotkać na nepalskiej wsi?
Nosorożca! Chyba że jest się debilem, to się go nie zobaczy, choć przecież wszyscy go spotykają. 😁 Sauraha może się pochwalić własnym udomowionym nosorożcem, który wałęsa się samopas po ulicach. Taki jeden maluch został kiedyś uratowany przez dobrych ludzi. Stwierdził, że w nosie ma łono przyrody i jak każdy miastowy - zamiast iść do lasu, postanowił zabalować w centrum. Podobno faktycznie można go dość łatwo spotkać - wystarczy poszwędać się po ulicach, trochę nad rzeką i voila - oto nosorożec. Nam się nie udało, więc pozostało nam wybrać się na safari, ale o nim później. Na początek mała wycieczka fotograficzna po okolicy tropem przyrody.

Bawoły nad rzeką, przy której mieszkaliśmy.

Bilbil zbroczony.

A codziennie naprzeciwko naszego hotelu pasły się słonie. 😍

Na tym zdjęciu znajduje się jeleń.

Takie kopce termitów mają w Nepalu!

Przedstawiciel jednego z wielu rodzajów jeleniowatych.

Kingfisher. Czyli zimorodek. 😊

Skoro już wzięliśmy lornetkę, to trzeba z niej zrobić użytek. Niemąż szuka kolejnych ptaszków.

Bees hazari taal, czyli jezioro 20k. Niby nic specjalnego, ale uroczo.

Dumnie krocząca (-y?) majna brunatna.

Takie czerwone ważki wszędzie latały.
Bees hazari taal.

 
Jakby ktoś confetti rozsypał na jeziorze.

Nazwy tego jegomościa nie znalazłam.
Niby but, a jednak ptak. Marabut!

















Centrum miasta. Romantyczny spacer nad brzegiem rzeki. A tu...

Tak, tu także jest krokodyl.

Czyżby cieszył się na nasz widok? 😅

 
Ulubione roślinki Niemęża.
Rosły na każdym rogu. 😁
 


Pole ryżu. Tuż za naszym hotelem. 😜

Garść informacji praktycznych:
  • nasz hotel:
    Jungle Wildlife Camp, rezerwowaliśmy przez booking.com. Za dwójkę Deluxe - 33 dolary za noc (w tym śniadanie). Na plus - hotel tuż przy rzece, więc można w piżamie rano oglądać słonie. Minus - miał być widok na rzekę z pokoju, a był co najwyżej z końca wspólnego tarasu. Za to w łazience mieliśmy widok na martwą ćmę na parapecie, więc hej! przecież była natura. A że inna niż zakładaliśmy... Ogólnie ze sprzątaniem im średnio szło. I do pracy/rozmów video mieli bardzo kiepski internet, niestety. Ogólnie - można, ale nie ma co przepłacać za deluxe i najlepiej przyjechać na pałę i się targować. W marcu, kiedy turystów było mniej, to nosorożce się kąpały w pobliżu. Teraz jednak już próżno ich szukać w tej części rzeki.
  • Bees Hazaari Taal (20k Lake) - za rikszę w 2 strony (+ rikszarza-ornitologa, który potrafił każdego ptaka wypatrzeć i się przy nim zatrzymać) zapłaciliśmy 1500 Rs. (ok. 50 zł). Cała wycieczka zajęła nam ze 3h, więc chyba nawet aż tak nie przepłaciliśmy. (Ale przepłaciliśmy na pewno, wiadomo). Za wejście na teren rezerwatu, w którym jest jezioro - 200 Rs./os + 25 Rs. za rikszę (za rikszarza się już nie płaci).
    Warto? Wbrew pozorom warto. Nawet nie dla samego jeziora, ale drogi nad nie - te wszystkie ptaki, jeleniowate, małpy, ważki i motyle są tego warte.

Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu