Panorama Kuala Lumpur
Pod koniec naszego pobytu w KL Niemąż w końcu dał się wyciągnąć na miasto. Stwierdził, że na KL Tower jeszcze nie był, więc może iść. Być może pomogła mu w tym lokalizacja - do KLT szło się od nas w przeciwnym kierunku niż do Petronasów. Nie przewidział, że moje a tam był Szaruk i tak go dopadnie - wszak stamtąd też na pewno będzie widać łącznik Petronas Towers! Hehe. 😈
Wieżę dzieliło od naszego mieszkania jakieś 700 metrów. W linii prostej. Tuptaliśmy 2 kilometry. W dodatku część tej trasy wiodła pod górę, ponieważ KL Tower jest zlokalizowana na wzniesieniu. Tak tylko mówię, żeby nie było, że nie ostrzegałam... Każdy się na tej górce musiał ze dwa razy zatrzymać, nie tylko my. 😅
Bilety można kupić na pierwszym piętrze w kasie albo w automatach. (Przyjmują karty!) Do wyboru są dwie platformy widokowe - Observation Deck oraz położony wyżej Sky Deck. Skoro Niemąż już w końcu wychynął, to oczywistym jest, że bierzemy droższą wersję. Jakoś tak z góry zakładamy, że skoro kosztuje prawie dwa razy więcej, to daje nam wjazd na obie platformy. W singapurskich Gardens by the Bay tak było, więc przecież tak musi być wszędzie.
Tylko nie w Malezji. Jesteśmy dosłownie eskortowani przez pracowników do odpowiedniej windy, która nas zawiezie na Sky Deck właśnie. Osoby z biletami na Observation Deck idą do innych drzwi. Windziarz potwierdza nasze obawy - możemy wjechać tylko na Sky Deck. No cóż... najważniejsze, że będzie widać Petronaski i łącznik. Bo tam był Szaruk! Hehe. 😅
Na ostatnim piętrze ponownie sprawdzane są nasze bilety i w końcu jesteśmy na tarasie widokowym. Makao i po makale. Petronas Towers widać, ale... nie widać łącznika! Niemąż uratowany... 😂 Panorama ładna, choć faktycznie najbardziej rozpoznawalna w mieście budowla stoi do nas bokiem i wygląda, jakby bliźniacza wieża zniknęła. Życie. Plusem jest pogoda - słońce zakrywają chmury, więc choć zdjęcia dobre wyjdą. I na górze przyjemnie wieje. W środku tygodnia nie ma tłumów, więc korzystamy z okazji i wchodzimy sobie jeszcze do Skyboxa - szklanego wykuszu - żeby cyknąć pamiątkową fotkę. A co! W końcu zapłacone.
U stóp wieży znajdują się też dodatkowe atrakcje - mini zoo oraz odwrócony do góry nogami domek. A gdyby komuś było mało wysokości, to może jeszcze wskoczyć na ścieżki w koronach drzew. My nie korzystamy, bo musimy gnać dalej. (Przejrzeliście nas, do dwóch pierwszych i tak byśmy nie poszli.)
Garść informacji praktycznych:
- KL Tower: Sky Deck - 110 myr/os., w ramach biletu można wjechać windą TYLKO na Sky Deck, bilet nie uprawnia do wstępu na Observation Deck poniżej.
![]() |
| Umiemy lewitować! I mamy stopy hobbita. 😂 Od razu widać, kto jakie buty lubi. |
![]() |
| Skybox nr 1. |
![]() |
| Skybox nr 2. |
![]() |
| Na tarasie można podziwiać liczne murale. |


















Komentarze
Prześlij komentarz