Nadszedł czas pożegnać deszczowe Borneo i udać się dalej. Kto oglądał Dona, ten już po tytule wie - nasz kolejny przystanek to Kuala Lumpur. W tym koniecznie Petronas Towers. Bo tam, na tym łączniku... tam był Szaruk! I Arjun! I Szaruk! Niemąż będzie miał ze mną ciężki tydzień w KL. Bo tam - tam był Szaruk! 😍
Być może dlatego P postanowił poświęcić ten tydzień tylko na pracę. Twierdził, że już kiedyś był w KL, więc nie czuje potrzeby zwiedzania. Chce też skorzystać z dobrodziejstwa szybkiego internetu, żeby nadrobić godziny w pracy. Osobiście uważam, że miał już dość mojego A tam był Szaruk. 😂 Oznaczało to jedno - zwiedzam sama. A skoro sama, to mogę uprawiać mój ulubiony typ turystyki, tj. szlajanie się. W teorii bez celu, ale w praktyce nogi zawsze mnie w jakieś ciekawe miejsca prowadzą. (Niekoniecznie tylko pod Petronas!)
Zatem Ala się szlaja - na razie po okolicy.
Garść informacji praktycznych:
- Grab na lotnisko w KK: 12 myr/kurs
- lot Kota Kinabalu-Kuala Lumpur linią Airasia: 425 zł/os. (w tym bagaż nadawany i konkretne miejsca na pokładzie), Malezja to federacja, więc podczas zmiany stanów trzeba przejść jeszcze przez dodatkową kontrolę paszportową (idzie szybko, ale lepiej uwzględnić zawczasu)
- Grab na lotnisko w KL: 72 myr/kurs (lotnisko jest oddalone o ponad godzinę drogi)
- nocleg w KL: airbnb za 125 zł/noc.
Proszę mnie tu nie oskarżać, że wybrałam tę miejscówkę, bo jest blisko Petronas Towers, choć jest powyżej naszego zakładanego budżetu... przecież wcale bym tak nie zrobiła. 😂
 |
Tam, na tym łączniku! Tam był Szaruk! 😍
|
 |
Widok z naszego tarasu. Kuala Lumpur to miasto wieżowców.
|
 |
Pod ambasadą Pakistanu.
|
 |
Na przejściu motocykliści mają dedykowaną strefę przed samochodami.
|
 |
W KL ulice są... szerokie.
|
 |
Stacja metra obok naszego mieszkania.
|
 |
Metro w KL jest trochę podziemne, a trochę naziemne.
|
 |
Wszędzie znajdę "swoich". 💝
|
Komentarze
Prześlij komentarz