Nieśmiałe wydry, ryby skały i neonowe meduzy

Czyli czas na Aquaria KLCC! Obejrzawszy panoramę Kuala Lumpur, pognaliśmy z Niemężem kolejne 2 km do tutejszego oceanarium. Skoro P w końcu wychynął, to nie mogliśmy zakończyć zwiedzania na samej wieży. Tryb turystyczny faszysta został aktywowany. 😁

Jak to w oceanarium - kiepskie światło, pełno szyb, w których wszystko się odbija, więc zdjęcia wyszły fatalnie. Może jednak nawet na kiepskich zdjęciach będzie widać, jak było fantastycznie! Ok, mnie podobało się bardziej, ale Niemąż też sporo czasu spędził na fotografowaniu, więc mu się podobało. Zwłaszcza ryby, które tak się upodobniły do skał, że... do tej pory nie wiemy, ile ich było w tym zbiorniku. 2? 3? 7? Każda odpowiedź równie prawdopodobna. 

Blisko końca trasy zwiedzania można wskoczyć na ruchomy chodnik, który prowadzi przez szklany tunel. Wskoczyliśmy i my - tuż za wycieczką szkolną... Nad głowami przepływały nam rekiny, płaszczki, węgorze i żółwie. No ok, jeden żółw. Widzieliśmy też nurka - akurat była pora karmienia. Tzn. karmienia ryb, nie nurka. Ani tym bardziej nurkiem. 😅 Tak nam się ten przejazd spodobał, że wróciliśmy na start i przejechaliśmy się jeszcze raz. 

Zdecydowanie polecamy to miejsce - można tu przyjść na pół dnia i się nie nudzić! 


Garść informacji praktycznych:

  • Aquaria KLCC: wstęp 75 myr/os., oceanarium znajduje się w budynku Convention Centre (tutaj jest też food court) - najłatwiej do kas dostać się łącznikiem od strony Jalan Pinang, a nie parku KLCC.






Ryby dostały nawet telewizor! 😂





Szukaliśmy Nemo, ale się schował.






Gdyby ktoś miał wątpliwości - sztuczny. 😉


Byli nawet nasi kumple - mułoskoczki!




Ryby też puszczają bąki! 😆











To ile tu widać ryb?



Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu