IAM, czyli ukryta perełka KL
Zachodni brzeg rzeki Klang to nie tylko przyjemne ogrody botaniczne. Znajduje się tu absolutna perełka Kuala Lumpur. Dla mnie stojąca na równi z wystawą leoparda Leonarda.
Muzeum Sztuki Muzułmańskiej (IAM), bo to o nie właśnie chodzi, jest absolutnie fan-ta-stycz-ne. Jeśli lubicie sztukę (albo islam), to spędzicie tu nawet parę godzin. Ja tu wsiąknęłam na dobre 2h, choć to muzeum wcale nie jest wielkie. I siedziałabym tam dłużej, gdyby nie ciemne chmury na horyzoncie, które skutecznie zachęciły mnie do powrotu do domu.
Kasy znajdują się na parterze, a wystawy na 1. i 2. piętrze - można skorzystać ze schodów lub wind. W ogóle to miejsce jest świetnie przystosowane do osób na wózkach i rodziców z wózkami. Jest sporo miejsca między eksponatami, więc nie trzeba się przeciskać. I jest czym oddychać, co jednak jest rzadkością w takich miejscach. Jedynym mankamentem są gabloty - wszystko się w nich odbija. 😅
Skoro sztuka muzułmańska, to przede wszystkim przedmioty kultu religijnego - jedna z sal cała jest poświęcona ozdobnym wydaniom Koranu. Zdobienia są obłędne. W dodatku można się podszkolić w różnych rodzajach pisma arabskiego. Zgadza się - zapisów arabskiego jest kilka!
Jednak nie tylko Koran można tu zobaczyć. Także fantastyczne makiety meczetów. (Hej, w końcu to sztuka muzułmańska, więc wiadomo, że będą meczety!) W tej sali doznałam też olśnienia - zdecydowanie jestem makieciarą. Chyba czas na nowe hobby po powrocie do Polski. Dłubię w pudełkach, to mogę też w makietach. 😆 Co do wystawy w muzeum - na żywo widziałam tylko parę oryginałów, ale makiety są dokładne. Może nie odwzorowują wszystkich detali, ale zostały naprawdę porządnie wykonane. W dodatku w tej sali widać jak na dłoni, jak wiele jest stylów budowania meczetów w różnych częściach świata. Niektóre przypominają nawet bardziej japońskie pagody niż klasyczną arabską cebulkę! Oczywiście, w muzeum sporo jest też materiałów nt. historii islamu w różnych częściach świata, w tym także w Europie. Jeśli ktoś potrzebuje się dokształcić, to jest to świetne miejsce do tego.
Natomiast w kolejnych salach zaczyna się prawdziwa uczta dla oczu - ozdobne kafle, biżuteria, pudła i puzderka, inkrustowane krzesła i stoły. I te przepiękne kopuły!!! Nie przyznam się, ile zrobiłam tam zdjęć, ale mogłam przebić nawet kustosza katalogującego wszystkie eksponaty... Choć przyznaję, że na pewno moja percepcja jest nieco skrzywiona. Sama różne takie cudeńka lubię robić, więc moje zainteresowanie było i prywatne, i zawodowe. Wydaje mi się jednak, że każdemu to miejsce przypadnie do gustu. Warto, warto i jeszcze raz warto. Nawet jeśli mielibyście przyjechać w te rejony tylko dla tego muzeum.
Garść informacji praktycznych:
- Islamic Arts Museum: 14 myr/os., można dotrzeć w 10 minut ze stacji metra Pasar Seni, jeśli otwarte jest przejście pod dworcem, w przeciwnym razie idzie się ponad 20 minut (oczywiście, że ja miałam pecha, nawet nie ma co liczyć na inny obrót spraw 😂).









































Komentarze
Prześlij komentarz