Wracamy do cioci

Nasz czas w górach dobiegł już końca. Oboje z Niemężem czuliśmy niedosyt, ale co zrobić - choroba nie wybiera. Trzeba zacząć uprawiać zumbę połączoną z callanetics o 6 rano. 😅 

Za parę dni do Indii przylatują Nieteściowie. Spotkamy się z nimi na południu kraju, jednak póki co wracamy do Kalkuty. Z Darjeeling praktycznie wszystkie (lotnicze) ścieżki prowadzą przez Kalkutę, więc i tak musielibyśmy mieć tu co najmniej przesiadkę. A skoro i tak w drodze powrotnej tu będziemy, to... po co wieźć wszystko ze sobą, skoro możemy zostawić część rzeczy w Kalkucie, a potem je odebrać? Z tego też powodu od początku braliśmy pod uwagę tylko Airbnb - w hotelu mogłoby być różnie z zostawieniem toreb na 3 tygodnie. Na kwaterze u rodziny mieliśmy na to większe szanse. No i faktycznie się udało - ciocia bez problemu przechowała letnie rzeczy, których nie potrzebowaliśmy w Shillong i Darjeeling. Kochana ciocia! 💓

Wykorzystaliśmy też te parę dni gastronomiecznie - najedliśmy się (żeby nie powiedzieć nażarliśmy) na zapas rolli w naszej ukochanej Ballygunge Dhaba. Poznali nas po trzech tygodniach i przywitali jak dobrych znajomych. Ich rolle będą nam się śnić do końca życia. Nigdzie indziej tak dobrych nie jedliśmy i pewnie już nigdzie nie zjemy. Trudno, trzeba będzie wrócić do Kalkuty. Ojej! 😂

Po 3 tygodniach przywitał nas też sklepikarz. Przed wylotem do Shillong chcieliśmy u niego kupić mieszankę orzechów, ale nie miał na stanie. Stwierdził, że przyniesie z innego sklepu na następny dzień. Oczywiście, że nie zrobił tego ani następnego, ani jeszcze następnego dnia. Za to orzechy czekały na nas po 3 tygodniach! 😆 W Indiach czas jest pojęciem względnym.

Garść informacji praktycznych:

  • samochód z Darjeeling do Bagdogry: 3000 Rs./kurs, ku zaskoczeniu Niemęża nikt nas nie próbował naciągać, nawet taxi ze słupka dawały tę samą stawkę
  • lot Bagdogra-Kolkata linią Air India: 290 zł/os. (w tym bagaż nadawany i konkretne miejsca)
  • Ola z lotniska na Ballygunge: 700 Rs./kurs
  • nocleg Airbnb: 104 zł/noc za całe mieszkanie, wróciliśmy do cioci

Dobrze, że chociaż widoki ładne. Bo samolot... Ekhm, przy starcie panele nad głowami wszystkich chciały zacząć żyć własnym życiem...
Air India to przeżycie samo w sobie.


Stanowisko mycia nóżek na lotnisku.

 



Wróciliśmy nie tylko do cioci, ale też do Ballygunge Dhaba zajadać się rollami!




Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu