Hampi w ruinie
Do Hampi przyjechaliśmy głównie ze względu na piękne głazy. Jednak w teorii główną atrakcją są ruiny królestwa Vijayanagaru z XIV-XVI wieku. Z ich powodu Hampi zostało nawet wpisane na listę Unesco. Jako że planowaliśmy objechać też spory kawałek wokół miasta (i skończyć na jakimś malowniczym głazie o zachodzie słońca), to standardowo ruszyliśmy po skutery. Tuż przy hotelu mieliśmy nawet wypożyczalnię, ale... odesłano nas do pobliskiej wioski Kamalapur. Wioski, która znajdowała się nawet dalej niż królewski kompleks, do którego chcieliśmy się dostać skuterem. 😅 Perspektywa wzięcia po prostu rikszy, która nas po wszystkim obwiezie, zaczęła być kusząca. Jednak własny środek transportu to wolność, więc mimo wszystko ruszyliśmy do wypożyczalni. Po negocjacjach cenowych z rikszarzami dotarliśmy do Kamalapur. Na szczęście rydwany były. Dwa! To się nazywa fuks. 😆 Właściciel 3 razy dopytywał, czy na pewno nie będziemy przekraczać rzeki - w Hampi działają gangi wypożyczalni. Właściciele po jednej i drugiej stronie zawarli pakt, zgodnie z którym skutery jednych nie będą zapuszczać się na tereny drugich. Najwyraźniej nawet na prowincji nie jest spokojnie. Ciekawe, czy wpływ na to ma fakt, że w promieniu 10 kilometrów mają tylko jedno kino - w Kamalapurze właśnie. Biedni sami muszą sobie filmy akcji inscenizować. 😂
Pierwsza destynacja: stacja benzynowa (zero niespodzianki). Druga: królewskie ruiny po sąsiedzku, tj. Queen's Bathhouse. Znajduje się tu spory parking, więc śmiało można zostawić nawet i busa. A tym bardziej skutery. Tylko standardowo trzeba zabezpieczyć wszystko przed małpami. Wielokrotnie widzieliśmy, jak potrafiły sobie otwierać bagażniki i sakwy motocyklowe, a zezłoszczone brakiem bananów - obsikiwały pojazdy. Także tego... w Hampi kaski zawsze bierzcie ze sobą! 😂
Z Łaźni Królowej poszliśmy w kierunku ruin Pałacu Królewskiego oraz świątyni Hazara Raama. Trochę pole z krowami i bawołami, trochę ruiny dawnej cywilizacji. Czyli w skrócie - podobało się nam, a zwłaszcza Niemężowi. Hasał po łąkach niczym zajączek. W końcu! W Darjeeling po polach herbaty mu się nie chciało. Nie ma tu może spektakularnych widoków (chyba że pięknych głazów w oddali), ale i tak jest przyjemnie.
Z polnych ruinek potuptaliśmy do lepiej zachowanej części królestwa, a co za tym idzie - płatnej. To stąd właśnie pochodzi większość zdjęć królewskiego kompleksu Hampi, które można znaleźć w internecie. Najwięszą popularnością cieszą się zwłaszcza stajnie dla słoni. To ich liczba świadczyła kiedyś o sile i bogactwie władcy.
![]() |
| Niech Was nie zwiodą te chmury - słońce i tak dawało czadu! |
![]() |
| Pałac? Jaki pałac? Przecież my tu pastwisko mamy! |
![]() |
| Stajnia dla słoni. |
![]() |
| Przykład typowej indyjskiej studni (baori). |
Na bilecie do Elephant Stables wchodzi się także do położonej nad rzeką świątyni Shree Vijaya Vitthala Gudi. Skoro mieliśmy już bilety oraz transport, to wybraliśmy się od razu i do SVVG. Świątyni, w której uderzone pałką filary wydają dźwięki naśladujące różne instrumenty. Takie cudo! Niestety, w środku filary były odgrodzone, więc nie mogliśmy odegrać hymnu Polski ani nawet wlazł kotek na płotek. Natomiast sama świątynia jest ładna i warta odwiedzenia. W dodatku zaczepiła nas tu indyjska rodzina z Dublina! 😂 Myśleliśmy, że padnie standardowe ek photo, please, ale chcieli tylko porozmawiać - najwyraźniej stęsknili się za Europejczykami.
Oficjalny parking jest oddalony od świątyni o nieco ponad kilometr. Leniwi mogą (za bodajże 100 Rs.) skorzystać z autobuso-meleksa. My jednak wybraliśmy napęd nożny, co miało ten plus, że zajrzeliśmy jeszcze do mniejszych świątyń ulokowanych tuż przy drodze.
Po zwiedzaniu tylu ruin w słońcu sami staliśmy się ruiną. 😂 W teorii popołudnie mieliśmy spędzić z misiami w Daroji Sanctuary, ale perspektywa prysznica i zimnego pićka w restauracji na dachu hotelu wygrała. Trudno, misie będą musiały pobawić się same. Nam pozostanie obserwowanie małp czających się na talerze turystów. Mimo pracowników krążących z procami kilka bananów zniknęło w tempie ekspresowym.
Garść informacji praktycznych:
- riksza do Kamalapur: 220 Rs./kurs (niczym indyjska rodzina całą czwórką się wcisnęliśmy do jednej)
- skuter od Sri virupaksheswara motor cycle: 350 Rs./skuter, benzyna: 200 Rs./skuter na cały dzień
- bilet łączony do Shree Vijaya Vitthala Gudi + Elephant Stables, Zanana Enclosure, Lotus Mahal: 600 Rs./os.
- Royal Palace, Great Platform, Hazara Raama temple, Queen's Bathhouse: wstęp bezpłatny, można hasać do woli.











































Komentarze
Prześlij komentarz