Meghalaya, Indie [Podsumowanie]
Aby pozostać konsekwentnymi, powinniśmy podsumować dopiero całe Indie. Po pół roku. Kraj, który jest tak ogromnie zróżnicowany... Nie da się. A na pewno nie da się dobrze. 😆 Dlatego będziemy robić podsumowania każdego stanu. W ten sposób możemy oddać (jako taką) sprawiedliwość regionom odwiedzonym na początku i w środku. Per stan nie będzie jednak podsumowania kosztów - ono pojawi się zbiorczo, kiedy wyjedziemy już z Indii. Wcześniej byśmy się za nic nie doliczyli. 😅
Co nam się podobało najbardziej?
A: Shillong też miał swój urok, ale bank rozbiło Cherrapunji. Przejazd skuterem drogą nr 5 i fantastyczne widoki zostaną w moim serduszku do końca życia.
P: No że góry tak, no góry... (Zatacza ręką koło.)
Co nam się nie podobało?
A: Przyroda, która powinna być mikro, ale była makro! Pomioty Szatana... W dodatku zwisające z drzew na wszystkich mniejszych drogach wokół Cherrapunji. Brrrrr!
P: Jak na Indie było kiepsko jedzeniowo. Za dużo chińskich wpływów.
Najfajniejsze wspomnienie?
A: Najwięcej radości dał wodospad Prut. Biegaliśmy za kurtyną wodną jak małe dzieci.
P: Polne drogi do wodospadu Prut i zachód słońca na dzikich stepach podczas powrotu.

Komentarze
Prześlij komentarz