West Bengal, Indie [Podsumowanie]

Kalkuta, Sundarban, Darjeeling... Każde z tych miejsc było zupełnie inne i w zasadzie powinno mieć swoje własne podsumowanie. Jednak skoro zgodnie z założeniami ma być per stan, to trudno - zbieramy towarzystwo do przysłowiowej kupy i lecim z podsumowaniem. 

Jeszcze tylko małe przypomnienie - per stan nie będzie podsumowania kosztów, bo pojawi się zbiorczo, kiedy wyjedziemy już z Indii. Wcześniej byśmy się nie doliczyli. 😅


Co nam się podobało najbardziej?

A: Dworzec w Darjeeling. Bo tam był Szaruk! 😂 A na poważnie - mnie się podobały (trochę zbyt wstydliwe) góry w Darjeeling, diwali w Kalkucie i w ogóle cała Kalkuta, bo mam do tego miasta ogroooomny sentyment. I nawet rejs po Sundarban mi się podobał, mimo Wujcia Gaduły.

P: Temperatura. I to, że da się żyć bez klimatyzacji!*
* Tu trzeba zaznaczyć, że mieliśmy szczęście, bo mieszkanie cioci było zacienione, więc faktycznie nawet przy 30 stopniach klima była zbędna - miła odmiana po Bali. W innym mieszkaniu mogłoby być inaczej.


Co nam się nie podobało?

A: Wujcio Gaduła. 😂 I nieprzystosowane do lądujących w nocy turystów lotnisko.

P: Diwali - było za głośno, strzelały nie tylko fajerwerki, ale też petardy.


Najfajniejsze wspomnienie?

A: Ciocia w Kalkucie i nasze przygody z Airtelem. Nie wiem, czy najfajniejsze, ale na pewno najbardziej się wyryło w serduszku.

P: Jedzonko! Spodziewałem się, że będzie dobre, a było jeszcze lepsze. Fajny był też pierwszy dzień - oczekiwałem, że ludzie będą mnie co chwilę zaczepiać na ulicy, a nikt mnie nie nagabywał.


Okazuje się, że to nasze jedyne selfie z Bengalu Zachodniego! 😂


Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu