Zostaliśmy góralami

Żegnamy niesamowitą Kalkutę i jedziemy dalej. Jako że za parę tygodni przylatują do nas Teściowie (a raczej Nieteściowie, skoro to rodzice Niemęża...), to planujemy pojechać tam, gdzie jest zimno. Żeby potem Teściom wcisnąć na lot powrotny (prawie) wszystkie ciepłe ubrania i odchudzić w ten sposób bagaż. Tacy jesteśmy przebiegli! W związku z tym z Kalkuty jedziemy w góry! A konkretnie - do pięknego stanu Meghalaya. Tam mnie jeszcze nie było, więc tym bardziej się jaram. Niemąż też się jara, bo odpocznie od miejskiego zgiełku. 

Każdy stan ma własny zestaw covidowych wymagań wjazdowych. Oprócz standardowych wymagań indyjskich (czyli aplikacji Arogya Setu) musieliśmy jeszcze zarejestrować się w dwóch aplikacjach Meghalayskich - State portal i Mtime. State portal jeszcze jakoś poszedł. choć nakłamaliśmy w paru polach. Zdecydowanie nie bierze on pod uwagę opcji wlotu na teren stanu, więc m.in. punkt wjazdu musieliśmy wybierać na zasadzie co by było, gdybyśmy z Kalkuty jechali autobusem. 😅 Większą trudność sprawiała aplikacja Mtime, bo... nie działała. Powinniśmy wypełnić w niej formularze, których nie było... Cóż, raz się żyje. Ważne, żeby nas na pokład samolotu wpuścili. 

Wpuścili! Co więcej, na miejscu nikt nie sprawdzał żadnych dokumentów. ŻADNYCH! Najwyraźniej komuś się zapomniało zaktualizować wymagania... 😑 Musieliśmy jedynie się wpisać do specjalnej książki - takiej, jakie widuje się w hotelach. 

Niestety, na miejscu okazało się, że choć mamy już indyjski numer, to nie zamówimy Oli - nie jeździ tutaj. Taksówkarze ze słupka wołali horrendalne kwoty i nie chcieli się targować. Lotnisko leży zaledwie 30 km od miasta, ale nie ma alternatywy. Przed pandemią odjeżdżały stąd jeszcze tanie autobusy miejskie, ale połączenia zostały skasowane. Zatem taksówkarze sobie folgują... W negocjacjach pomogła nam pracownica punktu informacji turystycznej. Na szczęście, bo Niemąż rozważał 30-kilometrowy spacerek. 😱 Zeszliśmy do 1500 Rs. Za podobny dystans w Kalkucie płaciliśmy 1/3 tej kwoty...Cóż, w górach zawsze drożej.

Jak zwykle zależało nam na mieszkaniu z 2 pomieszczeniami, więc nocleg zarezerwowaliśmy przez Airbnb. Na stronach typu booking.com były same pokoje hotelowe. W dodatku w Shillong ponad połowa miejsc przyjmowała tylko pary małżeńskie. Nie jest to rzadkie zjawisko w Indiach, choć na tak dużą skalę jeszcze się z nim nie spotkałam. Zwykle też to ograniczenie dotyczy samych Indusów, więc pewnie by przymknięto na nas oko, ale woleliśmy nie ryzykować i od razu szukać miejsca, w którym nie będą robić problemów takim bezbożnikom jak my. Jakoś tak wyszło, że jedyne takie mieszkania były na Airbnb. A jeśli nie chcieliśmy wydawać miliona złotych monet, to w praktyce w momencie rezerwacji mieliśmy już tylko dwa miejsca do wyboru. Poszliśmy kryterium ceny. (Polska cebula wiecznie żywa!) Niestety, nie wzięliśmy pod uwagę jednego ważnego czynnika - temperatury. Niby sprawdzaliśmy prognozę pogody, ale 12 stopni na ekranie telefonu i 12 stopni w wilgotnych górach na parterze bez ogrzewania i z ograniczonym dostępem światła słonecznego to co innego. Spaliśmy w kilku wartwach ubrań i czapkach. Po 30 stopniach w Kalkucie przeżywaliśmy szok. 😅 

Doświadczyliśmy tu jeszcze jednej nowości - tradycyjnego prysznica. A jak wygląda tradycyjny prysznic w górach? Kran z ciepłą wodą, kran z zimną wodą, wiadro i polewak. 😆 Choć na to akurat byliśmy przygotowani, bo dopytaliśmy wcześniej. Mogliśmy wydać 400 zł więcej na drugie mieszkanie i mieć normalny prysznic, ale bez przesady - wytrzymamy tydzień. Staliśmy się w ten sposób indyjskimi góralami! Niemężowi tak się spodobało, że do Polski przywieziemy ze sobą wiadro z polewakiem... 😂


Garść informacji praktycznych:

  • Ola na lotnisko w Kalkucie: 520 Rs./kurs
  • lot Kalkuta-Shillong linią Indigo: 380 zł/os. (w tym bagaż nadawany i konkretne miejsca) - byłoby taniej, gdybyśmy mogli kupić bilety bezpośrednio przez stronę Indigo, a nie pośrednika
  • taxi z lotniska do centrum Shillong: 1500 Rs./kurs
  • nocleg Airbnb: 118 zł/noc.











Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu