Tradycja to tradycja

Chyba już tradycją jest szukanie noclegu w Kalkucie. 10 lat temu zeszło się nam parę godzin (choć dzięki temu zrodziła się niesamowita Kolkata story). Tym razem jednak wiedziałam, że trzeba mieć dokładny adres, więc teoretycznie jechaliśmy przygotowani. Przynajmniej względnie przygotowani - zależnie od mapy mieliśmy 3 możliwe adresy w promieniu kilometra. Wysiedliśmy z Ubera w najbardziej prawdopodobnym miejscu. Niestety pobliska kawiarnia, którą pokazywały mapy Google'a, była zamknięta. A liczyliśmy, że skorzystamy sobie z internetu i zadzwonimy do gospodarzy. Co więcej, okazało się, że numer budynku to wcale nie numer budynku, a raczej całej przecznicy... 😅

Nauczona poprzednim doświadczeniem wiedziałam, że trzeba się po dzielni trochę pokręcić, aż w końcu pojawi się jakiś wybawca i nam pomoże. No to zostawiłam Niemęża na rogu, żeby zrobić rundkę wokół bloków, przy okazji próbując zwrócić na siebie uwagę. Może nasi gospodarze nas sami znajdą? Troszeczkę się wyróżniamy, mają łatwiejsze zadanie. 😂 Wiele oczu na mnie patrzyło, jednak póki co zero reakcji. Nastał czas na zmianę - ja zostałam z bagażami, a Niemąż przeistoczył sie w krążownika osiedlowych uliczek. Tym razem to on miał przebłysk inteligencji. Znaliśmy dane sieci internetowej, więc chodził od budynku do budynku i szukał, gdzie złapie to konkretne wifi. W końcu ktoś go zaczepił na ulicy i zapytał, czy szukamy noclegu. I tak po sąsiedzkiej nitce trafiliśmy do airbnbowego kłębka. Tym razem w 30 minut, a nie prawie 3 godziny. Tak to jest, jak się turyście zachciewa mieszkania w nieturystycznej części miasta.

Już na miejscu mieliśmy kolejny przebłysk inteligencji i połączyliśmy kropki. Numer domu był częścią hasła do wifi... Tego samego hasła, na które patrzyliśmy wcześniej kilka razy. 🙈


Garść informacji praktycznych:

  • Uber (prawie) spod lotniska na Ballygunge: 483 Rs./kurs
  • nocleg Airbnb: 98 zł/noc za całe mieszkanie, choć mieliśmy jako współlokatorów 3 karaluchy, to i tak z cełego serca polecamy - zyskaliśmy na miejscu ciocię. 💓


W końcu znaleźliśmy nasz dom!

                 



Partia komunistyczna chyba już się tak dobrze nie trzyma w Bengalu Zachodnim. 😆


Za rogiem mamy miłośnika motoryzacji. Musi bardzo kochać ten samochód, skoro wciąż go trzyma na podjeździe. 😅







W Indiach pranie suszy się wszędzie. 



Cegielnia za rogiem.


A za rogiem łypie okiem... Ranveer!


Kalkuta przygotowuje się do Diwali!


Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu