Jak rośnie ryż? Ładnie!
Nasz nocleg ma jednak ten zasadniczy plus, że możemy za naprawdę dobre pieniądze wypożyczyć skuter od gospodarzy. Jepun liczy sobie za dobę tylko 50k idr. Dla porównania - na ulicy plakaty kusiły nas promocjami za 99k idr za dobę. W dodatku nikt się nie czepia godzin odbioru/zwrotu, praktycznie możemy brać sobie kluczyki bez pytania, jak nam się zachce dokądś pojechać. Super sprawa. 😎
Za to super już nie są drogi... W okolicy Sanur nie ma jeszcze tragedii, choć problem stanowią korki. Wiadomo - Sopot. Trasa z Sanur do Ubud plasuje się na naszej skali na pozycji bolały nas tyłki. Ale na północ od Ubud robi się naprawdę ciekawie... Tak ciekawie, że niekiedy mogliśmy się przelecieć, a nie tylko przejechać. Nie mam pojęcia, jakim cudem się nie wywaliliśmy. Może pomogły recytowane przeze mnie zdrowaśki. 😂 Skuter na Bali polecamy tylko tym, którzy faktycznie umieją jeździć. Nawet zaprawiony w bojach Niemąż twierdzi, że nie jest lekko.
Na szczęście udało nam się dotrzeć do Tegallalang bez szwanku. Wzdłuż tarasów ryżowych znajduje się kilka wejść. Większość turystów zatrzymuje się w okolicach Dukuh swing. My jednak pojechaliśmy dalej i weszliśmy od północy. Skusiły nas mniejszy tłok i szansa na... tańszą wejściówkę. Polska cebula wiecznie żywa! Za wejście na teren tarasów trzeba zapłacić. Nie są to wielkie pieniądze, ale jednak. Dostaje się wtedy oficjalną opaskę na rękę. Podczas spaceru po samych tarasach można też spotkać rzekomych właścicieli tych pól, którzy proszą o jakiś datek. Niekiedy nawet robią to tonem nieznoszącym sprzeciwu. Chyba że trafi im się dwóch krnąbrnych Polaków, którzy nie lubią rozkazującego tonu. 😂 Z tego, co nam wiadomo, jest to jednak szemrana działalność. I wcale nie musi podejść do Was faktyczny właściciel. Wokół tarasów pełno jest też kafejek z widokiem na tarasy. Jeśli zatem nie chce Wam się chodzić, to można po prostu usiąść przy stoliku z widokiem i też będzie dobrze.
Nas tarasy zauroczyły, choć mimo sporej powierzchni (2h łaziliśmy, a nie przeszliśmy całych!) było czuć, że turyści lubią to miejsce. Wiele razy dosłownie czuliśmy na szyjach czyjś oddech. Prawdopodobnie wynikało to z dnia tygodnia - pojechaliśmy tam w weekend. Być może w tygodniu jest mniej tłoczno. Nawet nie chcemy myśleć, jak musiało tu być przed Covidem... Sporo chodzi się po błocie (lub niebezpiecznie blisko błota). Dlatego na tuptanie polecamy wziąć porządniejsze buty. (Case mój.) Albo właśnie najgorsze klapki - jak ugrzęzną w błocie, to nic się nie stanie. (Case Niemęża.) 😂
Garść informacji praktycznych:
- północne wejście na tarasy: 10k idr/os., kwoty moga się różnić i podobno w niektórych miejscach trzeba zapłacić nawet 40k idr/os. + parking (my mieliśmy w cenie)
- skuter: 50k idr/dzień, wypożyczaliśmy od naszych gospodarzy z Jepun Bali Homestay
- paliwo do skutera (na cały dzień jeżdżenia): 30k idr.
| Są tarasy, jest huśtawka. |
| Można pojechać samemu albo w tandemie. |
| "Jestem supermaneeeeem". Niemąż rozważał, ale stwierdził, że jednak nie musi tak udowadniać swojej męskości. 😅 |
![]() |
| W knajpie przy 4 soczkach spędziliśmy chyba z godzinę, podziwiając ryż. I żurawie w tym ryżu. |
![]() |
| Za drobną opłatą można wypożyczyć "chińskie czapeczki". 😁 |
















Komentarze
Prześlij komentarz