Skoro jesteśmy na Bali, to koniecznie musimy zrobić sobie weekendowego tripa i odwiedzić smoki w ich naturalnym środowisku. Czyli lecimy na Komodo!
Szczerze mówiąc, trochę nam się nie chciało bawić w kolejne loty, hotele itp. Jednak wieść o tym, że za chwilę władze Indonezji mają podnieść cenę wizyty w Parku Komodo aż 25-krotnie 😱, szybciutko nas zmobilizowała do dalszej tułaczki. A miało być tak pięknie - na Bali mieliśmy siedzieć na tyłkach i nic nie robić... Cóż, życie. 😅
Stałam się fanką lotniska w Denpasar. Gdy tu wylądowaliśmy, to zobaczyliśmy tylko jego kawałek - okolice taśm bagażowych i imigracyjny. Natomiast wewnętrzny hall lotniska to dopiero perełka. W paru miejscach oprócz (wygodnych) krzeseł są też sofy, na których nawet można się położyć. Na lotnisku znajdują się również biurka, więc jeśli ktoś ma ochotę potrzebę popracować, to ma do tego warunki. Sporo jest wtyczek, zatem szybkie podładowanie się przed lotem też można odhaczyć na liście udogodnień. A w dodatku przy wejściu stoi pianino i co 2h ktoś gra i śpiewa. 😍
Z Bali na Komodo (a konkretnie do Labuan Bajo) leci się nisko, więc co chwilę widać wulkany oraz porozrzucane tu i tam wysepki. Podobno Indonezja leży na ponad 17 tysiącach wysp... Po tym locie stwierdzam, że chyba jednak nie doszacowali poprawnie i jeszcze ze 3 tysiączki trzeba dodać. 😅 Ten lot warto odbyć dla samych widoków.
 |
Że też komuś się chciało tak "rysować". 😅
|
 |
Wulkan z daleka.
|
 |
I krater z bliska.
|
 |
Po co brać taksówkę z lotniska, skoro można się przejść 2 kilometry? Po to, żeby przez indonezyjskie słońce nie wyzionąć ducha. Ale na lotnisko też poszliśmy z buta. Ach, ta polska cebula! 😂
|
 |
Jeszcze tylko "z górki na pazurki", "za tym zakrętem 300 metrów" i jesteśmy na miejscu. Ufff!
|
Lotnisko położone jest niecałe 2 kilometry od centrum, więc nie bawiliśmy się w żadne taxi, ale po prostu postanowiliśmy potuptać sobie do hotelu. Taka wycieczka krajoznawcza. Z dużą ilością bagażu podręcznego. W pełnym słońcu. Nie polecamy. 😅 Wybraliśmy hotel tuż przy marinie, z której startują łódki do Parku Komodo. Było to zagranie czysto strategiczne - wszyscy wypływają skoro świt, więc może chociaż pośpimy do 4:30 i nie popłyniemy jako zombie. Co najwyżej półzombie. 😂
Trzeba Labuan oddać, że jest niezwykle urokliwym miasteczkiem. Zwłaszcza jego południowa część. Większość turystów wpada tu na samą wycieczkę do Parku i właściwie nawet nie ma okazji przejść się po Labuan. My akurat daliśmy sobie tutaj ekstra dobę (pół dnia po przylocie oraz pół dnia przed odlotem) i ani trochę nie żałujemy. Chociaż może trochę żałujemy terminu, bo... trafiliśmy akurat na przygotowania do jakiejś wielkiej imprezy z okazji prezydencji Indonezji w G20. Co noc do ok. 2-3 słyszeliśmy próby dźwięku z poziomem głośności takim, aby słyszało je całe miasto (a może nawet i wyspa). I choć nie znamy języka bahasa, to jednak łatwo odgadywaliśmy, kiedy ktoś robił test (raz, dwa, trzy, próba mikrofonu, raz, dwa, trzy), kiedy kogoś wzywano na scenę, a kiedy ktoś zbierał opr za swoją robotę. No cóż... do Parku popłyną jednak dwa pełne zombie. 😂
Garść informacji praktycznych:
- Grab na lotnisko w Denpasar: 122k idr/kurs
- lot Denpasar-Labuan Bsjo-Denpasar: 615 zł/os.
- nocleg w Blue Ocean Hotel: 380k idr/noc - nie urywało, ale na 1 czy 2 noce ok, bliskość mariny swoje robiła.
 |
Dla potwierdzenia, że faktycznie na Komodo polecieliśmy.
|
 |
"Radiowóz". 😝
|
 |
Widok z naszego pokoju. Wprost na scenę...
|
 |
Jest port, jest latarnia.
|
 |
Typowa indonezyjska architektura. Choć obecnie pod takimi dachami znajdują się zwykle restauracje dla turystów. |
 |
Pomnik smoka.
|
 |
Wzdłuż wybrzeża co kilkaset metrów są chatki, pod którymi zmęczony słońcem turysta może się schronić. Towarzystwo okolicznych psiaków gratis. 😁
|
 |
Pływać można na wszystkim. 😃
|
 |
Co jak co, ale zachody w Labuan robią wrażenie.
|
Komentarze
Prześlij komentarz