Pluski nad (i pod) Taman Sari
Po intensywnym tuptaniu po tarasach ryżowych należy się relaks na basenie. Takim naturalnym basenie, usytuowanym tuż pod wodospadem. 😁
Tegallalang od wodospadu Taman Sari dzieli zaledwie 20 km. Przemierzamy ten dystans ponad godzinę... To chyba dobrze obrazuje, jak wyglądają drogi na Bali. Faktem jest, że GPS wariuje i jedziemy nieco okrężną drogą. Próbujemy też zaliczyć po drodze jeszcze jeden wodospad, ale kończymy w szczerym polu (łące), gonieni przez psy... Ale to nie my, to wszystko wina dróg! 😂 Na tym odcinku pierwszy raz oboje uczymy się symultanicznie podskakiwać i latać. Niemąż rzuca przekleństwami, ja klepię zdrowaśki, żeby skończyło się bez wybitych zębów oraz obtarć. I jakoś tak się kulamy do celu.
Większość wodospadów na Bali można podziwiać za darmo. Jednak w przypadku Taman Sari trzeba kupić bilety na pobliskim parkingu. Przy samym wodospadzie nikt ich nie sprawdza, więc w teorii da się wejść za darmo, ale jednak cena ma uzasadnienie, ponieważ o okolicę wodospadu ewidentnie ktoś dba. Na miejscu można znaleźć nawet łazienkę oraz przebieralnię. Przy wodospadzie znajdują się też prowizoryczne ławki, więc jeśli ktoś nie ma akurat ochoty na kąpiele, to ma gdzie posiedzieć. Gdyby nie zbliżający się zachód słońca, to zostalibyśmy dłużej. Jednak perpektywa powrotu po ciemku nie nastraja nas pozytywnie, więc po godzinie spędzonej nad Taman Sari wracamy do domu.
Garść informacji praktycznych:
- wodospad Taman Sari: 20k idr/os., parking w cenie biletu.
| Niemąż medytuje. Podobno woda była zimnaaaaa. |
![]() |
| Do dyspozycji odwiedzających są opony. A dokładniej - 5 opon. 😅 |
![]() |
| Szybkie tankowanie na lokalnej stacji i wracamy do domu. |







Komentarze
Prześlij komentarz