Belg na Bali

Bali nie zaczęło przyciągać expatów chętnych do pracy spod palmy dopiero w obecnym wieku. Wyspa skłaniała Europejczyków do relokacji już wcześniej. W okresie międzywojennym na Bali przypłynął pewien belgijski malarz. Adrien-Jean La Mayeur początkowo miał zostać na 8 miesięcy, ale jak w życiu bywa - wyszło inaczej i z kilku miesięcy zrobiło się 26 lat. Ciekawe, jak wizę ogarnął. 😅

Częściową winę za zasiedzenie ponosi sama kultura indonezyjska, którą Belg się zachwycił. Jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa odpłynąłby wcześniej, gdyby nie spotkanie lokalnej tancerki Ni Nyoman Pollok, która stała się jego muzą. Niby nic wielkiego - pan po prostu się zakochał. Jednak pikanterii dodaje tu matematyka. Jeden rzut oka na biografię Le Mayeur i łatwo można policzyć, że w momencie przybycia na wyspę Adrien-Jean miał 52 lata. A Ni Pollok zaledwie 15... 😑 Po paru latach zakochani się pobrali i przeżyli wiele (podobno) szczęśliwych lat na wyspie. 

Po śmierci malarza ich dom został przekształcony w muzeum, które można dzisiaj zwiedzać. Wejście znajduje się zaraz przy spokojniejszej części plaży, więc można połączyć przyjemne z pożytecznym. Samo muzeum składa się z dwóch niewielkich budynków. Można też tu posiedzieć w przyjemnym ogrodzie. Oprócz obrazów w budynkach znajdują się również piękne meble, maski, framugi i drzwi. I stropy! Przepiękne balijskie stropy! To miejsce warto zobaczyć choćby dla nich.


Garść informacji praktycznych:










Czy tylko mi przychodzi na myśl Ryuk z "Death Note"?








Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu