VIP-ami to my nie zostaniemy...


Po obejrzeniu motylków oraz godzinnym unikaniu skoków przez kozła (czyli nas) mieliśmy jeszcze trochę czasu do zagospodarowania. Głupio tak oddawać skuter w połowie dnia. Co jeszcze by tu zrobić? Metodą znaną już z Malezji razem z Googlem znaleźliśmy Setia Darma House of Mask and Puppets. Maski i kukiełki brzmią dobrze, więc ruszamy!

Dotarcie do tego miejsca nie należy do najłatwiejszych... 3 razy się gubimy, prawie robiąc komuś najazd na chatę (bo według map Niemęża tu powinno być muzeum! tu!), ale w końcu się udaje! Najważniejsze to się nie poddawać! 💪

Muzeum składa się z kilku małych budynków, w każdym znajduje się inna wystawa tematyczna. Wystawiane maski i kukiełki teatralne pochodzą z różnych krajów, nie tylko z Indonezji. Choć z Polski niczego nie mają. Wychodzimy! 😂
Zwłaszcza że cały czas podczas zwiedzania czujemy na plecach wzrok pracownicy (kasjerki? kustosza?). Z jakiegoś powodu wszystkie budynki są pozamykane i pani przewodnik czeka, aż skończymy zwiedzać jeden budynek, żeby towarzyszyć nam do kolejnego. Na szczęście w pewnym momencie pojawia się druga para. A że pani jest jedna, to w końcu nas porzuca i możemy odetchąć z ulgą. Po tym doświadczeniu wiemy jedno - nie nadajemy się na VIP-ów ani nie płynie w nas błękitna krew. 😅

Garść informacji praktycznych:

  • House of Mask and Puppets: wstęp bezpłatny (można zostawić datek), na miejscu nie ma żadnej otwartej knajpy, ale są toalety.

























Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu