Żegnajcie, resztki godności!

Skoro Darjeeling był Zakopcem, to Chikmagalore jest Karpaczem. 😅 Zwiedziliśmy już ruiny i plaże, prowincję i miejsca turystyczne na skalę światową. W ramach poznawania różnych obliczy Indii przyszedł czas na lokalny kurort górski. W dodatku oddalony od Himalajów o jakieś 2 tysiące kilometrów, czyli dystans Warszawa-Ateny. Bo góry w Indiach to nie tylko Himalaje!

Po śniadaniu w hotelu ruszyliśmy po standardowy rekwizyt - skuter. W końcu po górach najlepiej się porusza właśnie na dwóch kółkach. W planach mieliśmy lokalne jezioro wraz z plantacją kawy obok, może jeszcze ze dwie świątynie w sąsiednich miastach. Bez skutera ani rusz! Wszędzie w Indiach do tej pory wystarczyło znaleźć jakikolwiek punkt wynajmu, ewentualnie dla pewności trzy (zasada indyjskiej trójki Google'a: pierwszy punkt nie istnieje, drugi zamknięty, trzeci działa). I jakoś bez problemu maszyny się znajdywały. A w Karpaczu... W Chikmagalur trzeba rezerwować z wyprzedzeniem! To chyba jedyne miejsce w Indiach, w którym rydwanu nie dostaje się od ręki. Nawet w Shillong nie mieliśmy z tym problemu... Poszliśmy do pierwszego punktu po sąsiedzku - zamknięty. Choć według strony na Facebooku mieli tyyyyyle maszyn. Trzeba zarezerwować przez internet i najwcześniej na jutro. Poszliśmy do drugiego punktu obok - skuterów nie było, ale pracownik zadzwonił do właściciela - trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, na jutro będzie tylko jedna maszyna. A my potrzebujemy dwóch... W międzyczasie KW (Kierownik Wycieczki, czyli ja) wysłał zapytania na Whatsappie do wszystkich znalezionych wypożyczalni w sensownej odległości - to samo... I tyle z naszej plantacji kawy. 😅 Jedyne miejsce, w którym udało nam się wyhaczyć dwie maszyny na jutro to Bright Bike Rental. Zabukowaliśmy je zatem i poszliśmy realizować plan B.

Skoro nie wyjedziemy z miasta, to chociaż zobaczmy, co w nim jest ciekawego. Pierwszy punkt planu B - Mahatma Gandhi Park. Park płatny, czyli czysty. I zdecydowanie z lokalnym klimacikiem. 😁 Ostatni raz białych widziano w tym przybytku dawno, bo wzbudzaliśmy spore zainteresowanie. Przebiliśmy nawet ziejącego wodą smoka! Normalnie smok nie zieje, ale że przyszło 4 białych, to włączyli wodę. Mimo to obiektywy aparatów skierowane były w naszą stronę.

Niby to tylko jedna zgubiona literka, ale jak się od razu przekaz zmienił. 😂


Smok bez wody.


A tu już z wodą.


Siedziba policji tuż przy parku. 3 policjantki potem zrobiły sobie z nami zdjęcia. 😍


Moda na górskich bazarkach - kożuszki rządzą.



Jeśli w czasie naszej azjatyckiej podróży zachowałam jeszcze jakieś resztki godności, to właśnie tego dnia je straciłam. Bright Bike napisali, że poprzedni klient chce przedłużyć najem i mogą jednak nam nie wypożyczyć motocykli. 😱 W związku z tym KW wysyłał liczne wiadomości z elementami szantażu emocjonalnego, błaganiami, żebrami i serduszkami. Najwyraźniej obdarcie się z resztek godności działa, bo ostatecznie to my wygraliśmy i następnego dnia rano mieliśmy stawić się po obie maszyny.

Z lekkim stanem pozawałowym i ogromnym poczuciem ulgi zaciągnęłam (nieświadomych widma klęski i niedoli) towarzyszy na spacer po Chikmagalore. Mogliśmy wziąć znów rikszę, ale chciałam podejść jeszcze do najbardziej kultowej kawiarni-palarni kawy w tym mieście - Pandurangi. Skoro na plantację kawy nie pojechaliśmy, to chociaż w palarni kupimy sobie nektar bogów. Jesteśmy w końcu w indyjskiej stolicy kawy! Wcześniej pisałam jeszcze z właścicielem, który obiecał, że nas oprowadzi po tym miejscu i opowie o całym procesie palenia. Na miejscu zastaliśmy jednak taaaaakie tłumy, że nawet nie próbowaliśmy się przypominać w tym temacie. Ledwo się do lady przepchnęliśmy. Niestety, taka magia weekendowego popołudnia w górskim kurorcie. 🙈 

Co ciekawe, w Indiach zwykle sprzedaje się kawę z dodatkiem cykorii. Nawet w Pandurandze najpierw przynieśli nam taką z cykorią, dopiero po prośbie dostaliśmy 100% kawy. Wyjaśnienie jest proste - Indusi wierzą, że taka kawa jest po prostu lepsza dla organizmu. Cykoria zachowuje walory smakowe, ale człowiek spożywa mniej kofeiny i dzięki temu pozostaje zdrowszy.

Garść informacji praktycznych:

  • riksza z Treebo do parku: 120 Rs./kurs (całą czwórką wcisnęliśmy się do jednej)
  • Mahatma Gandhi Park: 40 Rs./os.
  • Panduranga Coffee: bardziej palarnia niż kawiarnia, jeśli nie ma tłumów (rzadko), to można zwiedzić zaplecze i posłuchać o procesie palenia kawy.






U nas tylko z liściem, ale w Indiach to i ze stołem na głowie. 😝







Reklama dźwignią handlu! 😂


Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu