Wszystko ma swój finał, więc nadszedł koniec i naszej wyspiarskiej laby. Tuż po śniadaniu wypłynęliśmy z Omadhoo do Male. Na szczęście tym razem nie mieliśmy gratisowego postoju na naprawę silnika. Za to w wakacyjnej loterii trafiliśmy deszcz i wysokie fale. Skakaliśmy tak, że nawet jakieś dziecko zaczęło płakać. 😅
Lot powrotny do Cochin mieliśmy 1.01, więc nowy rok witaliśmy w stolicy kraju. Liczyliśmy na to, że w stolicy będą lepsze fajerwerki. Chcieliśmy też troszeczkę powłóczyć się po mieście, skoro już do niego zawitaliśmy. Większość turystów zwiedza w Male tylko lotnisko, a szkoda, bo jest to przyjemne miasto. Można znaleźć wyluzowanych ludzi, prawdziwe sklepy z pamiątkami, fensi-szmensi knajpki i sporo ciekawych miejsc do posiedzenia na nabrzeżu. Typowych turystycznych punktów nie zobaczyliśmy - w Male byliśmy w sobotę, a tego dnia Muzeum Narodowe jest zamknięte. Pocałowaliśmy klamkę też w Narodowej Galerii Sztuki. Niby powinna tego dnia działać, ale nie działała. Trudno, zamiast wydawać pieniądze na bilety posiedzieliśmy (a troszkę nawet i poleżeliśmy) za darmo w parku obok. 😅 Sultan Park nie jest może imponujących rozmiarów, ale zdecydowanie nie można mu odmówić uroku.
A jak Malediwczycy obchodzą sylwka? Skromnie. Widzieliśmy kilka prostych laserów skierowanych ku niebu (choć może po prostu ktoś wzywał Batmana). O północy wystrzeliło parę fajerwerków i tyle. Gdybyśmy nie stali w tłumie na plaży, wyczekując jakiegoś show, to pewnie nawet byśmy się nie zorientowali, że już nadszedł 2023. Choć akurat Niemąż się ucieszył - mogliśmy wcześniej wrócić w objęcia Morfeusza. Najchętniej w nocy w ogóle by nie wychodził. 😂
Garść informacji praktycznych:
- nocleg w The Grand View: 102 usd/noc za pokój z klimatyzacją i śniadaniem w cenie
- prom z centrum na lotnisko: 10 mvr/os.
 |
Czekamy na bagaże.
|
 |
Siedziba Prezydenta.
|
 |
Sultan Park.
|
 |
Ukradli drzewa z Cochin! 😂
|
 |
Typowa uliczka Male.
|
 |
Meczet Króla Salmana.
|
 |
Noworoczne lasery.
|
Komentarze
Prześlij komentarz