Nowa seria - sprzątaj z Alicją!

Koniec laby na wsi! Nie oddaliliśmy się jednak mocno, bo przejechaliśmy pociągiem zaledwie 50 km. 😅 Alleppey to zdecydowanie była prowincja. Natomiast Cochin to już ewidentnie miasto. Choć też nie do końca, bo sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Kiedy mówi się o Cochin, to zwykle chodzi o całą aglomerację, która zawiera lądowe Ernakulam oraz okoliczne wyspy, głównie Vypeen, Wilington Island oraz... Kochi. 😆 Na Kochi mamy jedną z najbardziej popularnych turystycznych dzielnic, tj. Fort Kochi - zajmuje on w zasadzie pół wyspy, więc w praktyce wyspa Kochi nazywana jest często właśnie Fortem Kochi. Ta część Cochin ma zdecydowanie charakter bardziej sielski i wygląda niczym wyjęta z jakiegoś europejskiego miasteczka. Tylko ma więcej palm, kościołów i bezdomnych psiaków. To właśnie tu znaleźliśmy kolejne mieszkanie. Podejrzanie tanie mieszkanie, bo kosztowało trochę ponad 50 zł za dobę... Czy był tu jakiś haczyk? Oczywiście, że był! I to nawet 2, choć chyba tylko jeden zamierzony.

Haczyk nr 1 (ten zamierzony i na pewno właścicielom znany)
Nasze mieszkanie było częścią domu, w którym mieszkała rodzina właściciela. Oprócz tego domu mają jeszcze hotel, w którym wynajmują pokoje. Podczas naszego pobytu Pan Tata kursował codziennie między tymi dwoma budynkami. Pierwszy kurs robił między 6 a 6:30. A że okna naszej sypialni wychodziły akurat na bramę... Sam wyjazd nie byłby problemem, gdyby nie fakt, że motocykl Pana Taty miał jakiś defekt - podczas odpalania wydawał takie dźwięki, że obudziłby umarłego. A tym bardziej 2 zombie z Polski. 😂 Co więcej, bardzo rzadko ów motocykl odpalał za pierwszym razem, więc zwykle mieliśmy koncert z serii Wruuum! BUM! Wruuum! BUM! Wruuum! BUM! Wruuuuuuuuuum! I tak codziennie... W ciągu miesiąca przespaliśmy porządnie może ze 3 noce, kiedy Pan Tata był na urlopie albo nocował w (swoim) hotelu. Sama pobudka o 6 to znów nie taki problem, tylko że przez cały ten wyjazd my musieliśmy jednak funkcjonować według polskiego czasu, więc kładliśmy się spać najwcześniej o 1 w nocy. A najczęściej po 2... W tej sytuacji to chyba zrozumiałe, że nie kierowaliśmy w stronę Pana Taty zbyt wielu ciepłych słów. 😅

Haczyk nr 2 (ten gratisowy)
Nieobecność Pani Mamy! Jako że musiała zajmować się w tym czasie chorym młodszym synem, to wszystkie obowiązki związane z zarządzaniem nieruchomością chwilowo zrzuciła na starszego syna. Skończył college, nie pracował, to mógł pomóc rodzinie. Tylko Pani Mama zapomniała przez te wszystkie lata nauczyć chłopa sprzątać... Kiedy weszliśmy wieczorem do mieszkania, to na pierwszy rzut oka wyglądało nawet ok. Podłogi lśniły (to trzeba chłopakowi oddać), a zwykle to głównie one dają poczucie porządku (lub bałaganu). Pomijam tu historię większego od mojej ręki pająka, który na nas czekał w łazience. Zdjęcia nie będzie, za szybko sp... z tej łazienki. Fuuuuuuuuj! Niemąż jako pacyfista wyniósł intruza do sąsiadów. Zapoczątkowało to jednak proces bliższego przyglądania się różnym zakamarkom naszego nowego domu. W dziennym świetle wyszło duuuuużo. Nawet P stwierdził, że faktycznie jest nieposprzątane. A on jest ostatni do zauważania brudu. 😅 No cóż, trzeba będzie gruntownie posprzątać samemu. Za dużo czasu planujemy tu spędzić, żeby próbować przymknąć oko.

Podstawowe materiały do sprzątania mieliśmy przy sobie (taki urok rocznej podróży), jakieś mocniejsze środki czystości dalibyśmy radę kupić w supermarkecie, ale bez przesady - nie będziemy kupować miotły, szufelki, zmiotek do kurzu, mopa itp. Już wystarczy, że jeździmy z garnkiem i sztućcami. 😂 Wysłałam zatem najpierw do chłopca opis naszej (mojej) traumy z łazienki. Potem zapytałam, czy może nam podrzucić konkretne rzeczy, bo jednak mieszkanie nie jest super posprzątane i chciałabym troszeczkę poprawić standard naszego życia. Z całej przesłanej listy przedmiotów dostaliśmy tylko miotłę, mopa i rękawiczki - w dodatku nie takie do sprzątania, ale zwykłe jednorazowe.  Nawet ścierek nie miał, pożyczał potem od nas. 😂 Chłopak stwierdził, że skoro nie jest wystarczająco czysto, to on poprawi, co nam się nie podoba. No ale przecież sprzątał wcześniej, więc chyba nie jest tak źle, prawda? Chłopak nie wiedział, w co się wpakował. 😈 Nie jest źle? No to patrz tu! I tu! I jeszcze tu! A teraz tu! Przeszliśmy przez całe mieszkanie i wytknęłam mu wszystkie większe niedoróbki. O detalach nawet nie wspominałam. Po 10 minutach sam stwierdził, że faktycznie coś mu sprzątanie nie poszło... 😂 Zakasaliśmy zatem rękawy i wzięliśmy się do pracy. Sprzątanie zajęło naszej dwójce ok. 3 godziny. A i tak daliśmy tylko radę doprowadzić lokum do takiego poziomu, który był dla nas (mnie) akceptowalny. Gdyby naprawdę chcieć wypucować to mieszkanie, to trzeba by było przeznaczyć ze 3 dni. Jak nigdy Niemąż cieszył się, że musi pracować. W przeciwnym razie też zostałby zaprzęgnięty do roboty. 

Żeby na koniec było prawdziwe szczęśliwe zakończenie, to nadmienię jeszcze, że chociaż okolica nam się trafiła ładna i spokojna. Taka idealna do powłóczenia się po niej na nóżkach! 

Garść informacji praktycznych:

  • Ola z Ernakulam do Fortu Kochi: 340 Rs./kurs
  • nocleg w Kevin's Homestay: 950 Rs./noc za całe mieszkanie, generalnie mimo wszystko polecamy, bo okolica ładna i cicha (jak Pana Taty nie ma). Tylko na wszelki wypadek weźcie ze sobą jakieś ścierki do sprzątania. 😁

Dowód nr 1. Warstwa kurzu była wszędzie taka, że można po niej pisać. 😂


Dowód nr 2.


Dowód nr 3. Wszystko w okolicy okien było pokryte takim czymś... Brrrrr!


Jaszczureczka, właź do środka i bierz się do roboty!


Mariaż przyrody z kablami.

Czyżbyśmy wrócili do Angkor Wat?

W Forcie Cochin pełno takich wąskich przejść. Trzeba tylko uważać na domowe psy, bo czasem im odbija.
Za to bezdomne Burki są zawsze spoko.


Typowy sprzedawca owoców/warzyw z typowym wózeczkiem na typowej keralskiej ulicy.



Jakoś mnie ciągle bawi ta reklama pod świątynią. 😂





Dzień odbioru (i dostawy) butli gazowych.



A w pobliżu mamy skwerek na wypasie! Tzn. wypad na skwerku. 😏


Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu