Skoro już jesteśmy w temacie wody - idziemy na plażę, A raczej na wybrzeże, bo plaże w Cochin... no nie bardzo. 😅 Na plaży to posiedzieć sobie mogliśmy w Alleppey. Natomiast nad wodą w Cochin i tak jest fajnie. Główną atrakcją tutaj są tzw. chińskie sieci rybackie - rybacy za pomocą systemu bloczków odpowiednio podnoszą i opuszczają ogromną sieć, wyciągając w ten sposób stos ryb. Na całej konstrukcji czekają też zawsze chętne na łatwą rybkę ptaki. Po każdym wyciągnięciu sieci nad rybakami przelatuje cała masa rozdziawionych dziobów, próbujących wyhaczyć łatwą zdobycz.
Wzdłuż wybrzeża mnóstwo jest także rozstawionych straganów z jedzeniem i (tandetnymi) pamiątkami - można tu kupić i baloniki na druciku, i cukrową watę, i pierzaste koguciki. 😂 Po deptaku okalającym prawie cały Fort Kochi kręcą się również handlarze z bębenkami, fotografowie (ek photo tylko za 100 Rs.) i zakochani, którzy przyszli razem obejrzeć zachód słońca. W tym my! Jednego dnia trafiliśmy nawet na jakiś wielki statek pasażerski, więc Niemąż był tym bardziej kontent. Zatem oboje szczerze polecamy szlajanie się po deptaku.
 |
Kto zliczy wszystkie ptaszki?
|
 |
Cochin jest głównie rybackie, a nie plażowe.
|
 |
Komu bębenek?
|
Komentarze
Prześlij komentarz