Trudy i nudy wyspiarskiego życia

Jak płynie życie na (malediwskiej) wyspie? Nudno! 😂 A wcale nie popłynęliśmy na najmniejszą wyspę - z jednego (dłuższego) końca na drugi (dłuższy) koniec szliśmy całe 10 minut! W dodatku mieliśmy nawet 3 czy 4 knajpy, choć po 2 wyjściach na miasto postanowiliśmy korzystać już tylko z usług naszego hotelowego kucharza. Wychodziło drożej, ale o wieeeeele smaczniej. Na Omadhoo działały też sklep z pamiątkami i ze 3 spożywczaki. No ale umówmy się - na wyspie przede wszystkim się śpi, wyleguje na plaży i pływa. Więcej rozrywek nie przewidziano. Obok hostelu mieliśmy jeszcze boisko do piłki nożnej, ale lokalne matki krzywym okiem patrzyły na próby zaprzyjaźniania się z ich dziećmi. Jednak w teorii można popykać w gałę, jeśli ktoś lubi. 

Na szczęście podróżowaliśmy z komputerami i własną rozrywką pokładową w postaci jolek oraz obrazków logicznych, więc nuda nie była nam aż taka straszna. No bo ile można się smażyć na plaży? I to dosłownie smażyć - po jednym dniu opalania wyglądaliśmy jak 2 homary dopiero co ściągnięte z rusztu. 😅 Omadhoo wybraliśmy z Niemężem ze względu na manty - P chciał sobie z nimi popływać. Sprawdziliśmy, gdzie o tej porze roku można je spotkać i... na miejscu okazało się, że manty jeszcze nie przypłynęły. Główny punkt programu odpadł. Alternatywą była wyprawa na delfiny, ale... no, z delfinami też będzie problem, coś ich jeszcze nie ma. Drugi punkt programu zatem również odpadł. Mogliśmy jeszcze popłynąć sobie na noc na bezludną wyspę, wędkować o zmroku lub popłynąć hen! daleko na jakieś grubsze nurkowanie. Ostatni punkt u mnie odpadał, a Niemężowi nie chciało się płynąć samemu. Noc bez komputera i łowienie ryb też jakoś go nie kręciły, więc żeśmy się przez parę dni po prostu szlajali po wyspie. Gdyby ktoś jednak był zainteresowany, to wśród zdjęć poniżej wrzucamy cennik wszystkich atrakcji. 

Pięć dni na Omadhoo upłynęło nam pod znakiem prostych rozrywek - jolek, oglądania zachodów słońca (a w moim przypadku też wschodów), podziwiania rybek z molo i snurkowania z maskami - płetwy i maski mogliśmy brać z hostelu za darmo. Niemęża nawet pogoniła jedna ryba. Trafił przez przypadek na gniazdo i zburzył mir domowy. 😅 Z molo pooglądaliśmy sobie różnorodne płaszczki, małe rekiny, węgorze (albo ryby udające węgorze - ciężko powiedzieć) oraz kraby. I koty - na Omadhoo nie widzieliśmy ani jednego psa, za to rudych kotów było pełno. Podobnie nietoperzy gigantycznych rozmiarów. Ambitnie latały nawet między wyspami.

Mnóstwo też było gości zza naszej wschodniej granicy. Nie umieliśmy jednak z P rozpoznać ich kraju pochodzenia po języku - prawdopodobnie mieliśmy i Rosjan, i Ukraińców, ale ręki nie damy sobie uciąć. No i oczywiście spotkaliśmy też Polaków! Najbardziej nam było szkoda włoskiej rodziny, bo na wyspie byli jedynymi turystami spoza kręgu Słowian. 😅 

Jako że Omadhoo jest lokalną muzułmańską wyspą, to na ulicach obowiązywał strój skromny. W teorii. Rząd malediwski zaleca zakrywanie ramion i kolan, jednak turyści zawsze pozostaną turystami... Na ulicach królowały szorty i ramiączka. Z moimi indyjskimi khameezami i długimi spodniami stałam się główną atrakcją wioski. 😶 Najwyraźniej ludziom nie chciało się ubierać na czas przejścia z tzw. bikini beach (czyli jedynego dozwolonego miejsca, w którym można chodzić bardziej rozebranym niż ubranym) do hotelu. Co większości zajmowało raptem... 5 minut. Mieszkańcy musieli być jednak przyzwyczajeni do niesubordynacji turystów, bo nikt złym okiem nie łypał.




Akuku!


Polska myśl techniczna, czyli można zrobić statyw ze wszystkiego. 😂







Plażowy standard - rano rzucić swoje szmaty, żeby zabukować leżak na cały dzień, choć korzysta się z niego przez 3 godziny...


Domki krabów.



Odpadki bio lądują w wodzie jako pokarm dla rybek, więc co wieczór cała wioska chodziła nad wodę z wiaderkami.







Meczet. 😀






Po całej wyspie porozrzucane były takie siedziska.












Ciężka praca operatora kamery.




Mierzenie masek. Prawie tak twarzowe jak te covidowe. 😂


Oferta Omadhoo Inn.









A może na kolację rybkę?





Rekinki!




W nocy piasek gdzieniegdzie świecił!








Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu