Dzielnica żydowska w Cochin
Ze względu na swoje położenie Kerala często przyjmowała zagranicznych gości. W wielu źródłach pisze się nawet o niej jako o bramie do Indii. Nie dziwi zatem, że można znaleźć tu także wpływy żydowskie. Tzw. żydzi z Cochin osiedlili się na tych terenach już w VIII wieku przed naszą erą. Obecnie największą (i najważniejszą) czynną synagogą w Indiach jest właśnie ta w Cochin. No to co - tuptamy!
Synagoga Pardesi (czyli w wolnym tłumaczeniu synagoga obcych) jest malutka, ale urokliwa. Znajduje się w niej także maleńkie muzeum. Od pewnego czasu obowiązuje symboliczna opłata za wstęp, choć większość internetowych źródeł wciąż twierdzi, że wstęp jest bezpłatny. Wokół synagogi rozciąga się też dzielnica żydowska, która zabudową bardzo nam przypominała czeską Złotą Uliczkę. Świat jest jednak mały. 😅 Obecnie na dzielnicę składają się praktycznie sklepy (z ubraniami, biżuterią i rzemiosłem) oraz (bardzo drogie) hotele. No i tłumy, nie zapominajmy o tłumach! Warto się jednak tędy przespacerować (najlepiej w tygodniu), tylko trzeba się uzbroić w ogromne zapasy asertywności. Co 3 sekundy któryś sklepikarz będzie próbował Was zwabić do swojego sklepu. Żeby tylko pooglądać, oczywiście... Nasz przepis na to był prosty - po zwiedzeniu synagogi wygięliśmy kunę i szybko daliśmy dyla. Postronny widz mógłby pomyśleć, że buchnęliśmy ze sklepu jakiś naszyjnik albo obraz. 😂
Blisko synagogi warto zajrzeć też do Mattancherry Palace - muzeum w dawnym portugalskim pałacu. Ja już byłam, Niemąż za muzeami nie przepada, więc spasowaliśmy, ale generalnie polecam. Za to tego dnia potuptaliśmy w jeszcze inne miejsce - do prawosławnego kościoła św. Jerzego. Jak to w każdym (porządnym) keralskim kościele, przywitały nas kózki. Jednak oprócz ślicznych uroczych kózek po terenie parafii biegał drób. Pal sześć kury, koguty i kaczki, był tam też... ogromny indyk! I patrzył na nas tak, jakby chciał powiedzieć ja tu pilnuję. Gonił mnie już w Cochin pies, gonił karaluch... wolałam nie ryzykować zbyt bliskiego spotkania z drobiem, bo domyślałam się najbardziej prawdopodobnego finału - biegałabym po całym terenie, uciekając przed indykiem, a Niemąż w tym czasie płakałby ze śmiechu i kręcił film... 😅 Aczkolwiek i tak ten kościół największe wrażenie robi z zewnątrz, więc wystarczyło nam popatrzeć przez płotek.
Garść informacji praktycznych:
- synagoga Pardesi: 20 Rs./os., na mapie Google'a najłatwiej znaleźć zegar synagogi - wejście jest tuż obok
- St. George Orthodox Old Syrian Church: wstęp bezpłatny.
![]() |
| Zegar synagogi. |












Komentarze
Prześlij komentarz