Pędzim po Ayutthaya

Nie tylko Bangkok, ale także jego okolice mają sporo do zaoferowania. Najbardziej znane są targi na wodzie Amphawa i Damnoen Saduak, po których można pływać łódką, a także targ Maeklong, przez środek którego przejeżdża pociąg (sprzedawcy muszą zdejmować niektóre wystawki, żeby pociąg mógł przejechać). Jednak dla nas ciekawszym miejscem jest Ayutthaya, czyli dawna stolica Syjamu. Głównie ze względu na piękne ruiny. A że starzy jesteśmy, to i lubimy ruiny. 😂 Zatem postanowiliśmy wybrać się do Ayutthaya w niedzielny poranek, korzystając ze sprzyjającej pogody. 

Plan był taki, aby złapać rano lokalny pociąg i po zaledwie 2h wysiąść na miejscu. Początkowo chcieliśmy się nawet przejść z domu na dworzec Hua Lamphong w ramach porannej rozgrzewki, ale ostatecznie skończyło się na Grabie, bo nam się troszeczkę za późno wstało (jak zwykle). 🙈
Tym razem bilety kupiliśmy już sami w kasie na dworcu. Za 2h zwykłym pociągiem (podobnym do starych składów Kolei Mazowieckiej) Tajowie życzyli sobie 5 zł. Za naszą dwojkę. Okazja życia! 😂

W Ayutthaya postanowiliśmy się już przejść z dworca do świątyń. W końcu ile można się wozić? 10 rano, my pełni sił, na niebie piękne słoneczko... Stop! Piękne słoneczko o 10 w Tajlandii to złoooooo! Bez wyrzutów sumienia bierzcie Graba. Albo wskoczcie do songthaewa. Te 4 kilometry Was wykończą - i psychicznie, i fizycznie. W połowie drogi musieliśmy zrobić przerwę. Za starzy jesteśmy, żeby ryzykować udar słoneczny. 😆 Plusem wymuszonego przystanku było odkrycie fantastycznej knajpy - Soul good. (Fantastycznej dla takich wielbłądów jak my.) Wspomnienie ich blueberry smoothie pozostanie ze mną na długo. Ba! W drodze do ostatniej świątyni (daleko za centrum) nawet zahaczyliśmy o to miejsce jeszcze raz! Kierowca rikszy miał z nas niezły ubaw, kiedy próbowaliśmy mu wytłumaczyć, gdzie i po co ma się zatrzymać. Chyba pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją. Najważniejsze, że dał radę - zdobyliśmy kolejne dwa kubeczki płynnego złota!
A minus? Zostały nam 4h na zwiedzanie... Tego dnia intensywnie ćwiczyliśmy marszobieg. Serio, bierzcie od razu jakiś transport z dworca. Chyba że zamiast karnetu na 6 świątyń po prostu kupicie bilet do jednej. I tak wszystkie wyglądają podobnie. 😅












Można się przejechać jakieś 500m na słoniach. Jak już pisałam wcześniej, NIE polecam.








A kto tam wystaje? 😋


















Ponieważ chcieliśmy w pełni wykorzystać bilet, to gnaliśmy od świątyni do świątyni. Teoretycznie po zobaczeniu 5 moglibyśmy już odpuścić, bo zwróciłby się karnet. Ale skoro zapłacone, to przecież trzeba jechać nawet do tej najdalszej! To nie była dobra decyzja - Wat Maheyong nie zachwyca. Przynajmniej nas. Jest cicho, spokojnie, ale na tym koniec zalet. Wg nas lepiej byśmy zrobili, gdybyśmy pojechali od razu na dworzec. Albo od tej świątyni zaczęli.






Wat Pichai Songkram blisko dworca.


Na dworzec dotarliśmy po 17. Zakładaliśmy, że znów weźmiemy zwykły pociąg za 5 zł - jeżdżą co godzinę, więc jeśli się spóźnimy, to najwyżej chwilę poczekamy. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że tego dnia jeżdżą już tylko ekspresy. Rozkład można sprawdzić na stronach Tajskich Kolei. W teorii. W praktyce części pociągów nie było na rozkładzie na dworcu w Ayutthaya. Być może jeżdżą jedynie w tygodniu, być może były wyłączone tylko czasowo i mieliśmy pecha. Trudno, weźmiemy ekspres. Skoro zwykły kosztował 20 bahtów, to przecież ekspres też nie może być jakiś drogi, prawda? Yhym... wyszło 20 razy drożej. Mały pro tip, całkiem za darmo: kiedy wysiądziecie z pociągu, to sprawdźcie od razu powrotne. Nie bądźcie jak my - nie wierzcie na słowo stronie Tajskich Kolei.

Natomiast zaskoczyło nas, że w pociągu rozdawano prowiant! Dostaliśmy po małej siatce, a w niej ugotowany ryż, podgrzane sosy (niestety, tylko mięsne), ciastka, napoje. Linie lotnicze mogą się schować ze swoim cateringiem. 👍

Garść informacji praktycznych:

  • pociąg lokalny (ordinary) Bangkok-Ayutthaya: 20 thb/os.
  • pociąg pospieszny (express) Ayutthaya-Bangkok: 345 thb/os.
  • bilet łączony do 6 głównych świątyń: 220 thb/os., można kupić bilet na pojedynczą świątynię za 50 thb/os.
  • riksza z centrum Ayutthaya do Wat Maheyong: 150 thb (nie targowaliśmy się specjalnie, zależało nam na czasie).

Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu