Czym Kambodża stoi? [Podsumowanie]

Nasz czas w Kambodży dobiegł już końca, więc pora na standardowe podsumowanie!


Pierwsze wrażenie

A: Znów jesteśmy na prowincji! Czyli będzie fajnie! 😁 Zdecydowanie Siem Reap to nie Bangkok - spokojnie, cicho, nisko (w sensie zabudowy). Dla nas to jeden wielki plus. 

P: Stwierdził, że to taka Ukraina. A co to znaczy? No że taka, taka, taka... taka... no taka... Niemąż dba, żeby nazwa 2 debile w Azji wciąż obowiązywala - ależ poświęcenie! 😂 Na szczęście potem się sprężył i nawet sam mi spisał odpowiedzi.

Jak Ukraina (przed wojną). Stosunkowy luksus za dobrą cenę.

Hm... Ten luksus to już chyba kolejne wrażenie, bo pierwsze wyglądało raczej tak. Gdzie tu luksus? 😅




Największe pozytywne zaskoczenie

A: Zdecydowanie motyle! Ich liczba, wielkość, kolorowość... Kambodża zawsze będzie mi się kojarzyła z motylami właśnie. W Polsce mamy sporo łąk i innych terenów zielonych, ale motylków nie ma ich tyle co tu. I dzięki nim jest tu po prostu pięknie.

P: Liczba restauracji wege w bliskim zasięgu.


Największe rozczarowanie:

A:  Ceny. Niby te nasze wydatki nie są jakieś takie kolosalne, ale jednak tyle się naczytałam i nasłuchałam, jaka to Kambodża jest tania, że ceny w sklepach mnie zaskoczyły. I to ceny wszystkiego. Niby nabiał jest drogi w całej Azji, ale w Kambodży (a przynajmniej w Siem Reap) wszystko wydawało się droższe niż powinno. Nawet za motocykl płaciliśmy tutaj o wiele więcej niż w Tajlandii.
No i trochę Angkor. Na podstawie zdjęć w czasopismach jednak stworzyłam w głowie inny (lepszy) jego obraz. 

P: Angkor. Tylko jedna ze świątyń jest "opanowana przez naturę". Reszta ogromnego kompleksu bardzo powtarzalna. Wygórowane oczekiwania na pewno nie pomogły.


Najfajniejsze wspomnienie

A: Cyrk! W Phare Circus bawiliśmy się tak dobrze, że poszliśmy jeszcze raz, więc to chyba o czymś świadczy. W Siem Reap idźcie do cyrku! 😍 

P: Ta Prohm - jedna świątynia, którą jednak drzewa pochłonęły jak najbardziej warta zobaczenia. Kino VIP - luksus w cenie zwykłego seansu w Polsce.
Tutaj małe dopowiedzenie ze strony narratora - w SR poszliśmy do kina Legend Cinemas na Top Gun. Dostaliśmy rozkładane fotele z poduszkami i stolikiem, napój, popcorn i jeszcze welcome drinka z dostawą do fotela. A to wszystko za 7 usd/os. (czyli równowartość biletu do CC lub Multikina).



Ostatnie wrażenie

A: Jeśli Tajlandia to azjatycka Hiszpania, to Kambodża jest azjatycką Francją! Ceny, kultura... niby trochę żartuję, ale jednak coś w tym jest. 😉 

P: Tak.


Wrócimy?

A: Zdecydowanie taaaaak!

P: Bardzo możliwe.


Jak zwykle na podsumowaniu musi pojawić się żenujące selfie. 😅


Garść informacji praktycznych:

Wszystkie kwoty podane są w przeliczeniu na jedną osobę i w walucie, w której płaciliśmy. Dla przypomnienia - 1 usd to ok. 4.000 khr. I trzeba też przyznać, że szliśmy w drogie rozrywki.

  • lot Airasia z Tajlandii do Kambodży: 350 zł
  • 18 dni w Kambodży: ok. 2 340 zł (po ówczesnym kursie dolara), w tym:
    • wiza: 36 usd
    • nocleg: 680 zł
    • transport: 40 usd, w tym:
      • 3 dni jeżdżenia po Angkor Wat: 29 usd
      • motocykl: 7 usd (w tym paliwo)
    • żywność (zakupy spożywcze i knajpy): 180 usd
    • zwiedzanie i rozrywka: 114 usd, w tym: 
      • Angkor Wat: 62 usd (karnet na 3 dni wydłużone do 5)
      • Phare Circus: 40 usd (za najlepsze miejsca na 2 przedstawieniach)
    • pamiątki: 7 usd.

Małe przypomnienie w kwestii naszych wymagań noclegowych. Za każdym razem szukamy miejsca z: 

  • 2 pokojami (salon i sypialnia, kuchnia i sypialnia itp., żeby sobie nie przeszkadzać w czasie pracy) - w Siem Reap mieliśmy akurat duże studio, ale też dawało radę się sensownie odseparować
  • aneksem kuchennym (gotowanie samych śniadań to już niezła oszczędność) 
  • klimą (przynajmniej latem)
  • porządnym stołem/biurkiem
  • sofą (na życzenie Niemęża)
  • telewizorem (bo może posłużyć jako zewnętrzny monitor). 
Jeśli chodzi o jedzenie, to nie żałowaliśmy sobie - przyjechaliśmy tu normalnie żyć. No i zachwycił nas wybór normalnego pieczywa. 😋 Śniadania przyrządzaliśmy sami, obiadokolacje zawsze jedliśmy na mieście. W powyższym koszcie policzyliśmy też wszelkie napoje, przekąski, lody od naszego kumpla z Jompoo i inne takie.

Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu