Ale nie że spodnie. Rybackie porty! Hehe (Tak, wiem - żart na miarę prowadzącego Familiadę. 😂) A tak już na poważnie - dotarliśmy do Sandakanu, czyli rybackiej wioski. Takiej wioski na ponad 400 tys. mieszkańców, ale w warunkach azjatyckich... wciąż wioski. No ok, małego miasteczka. 😜 To pod Sandakanem właśnie znajduje się Sepilok, a w nim centrum rehabilitacji orangutanów, które było głównym celem naszej wycieczki. I to wycieczki faktycznie, bo na portowe życie Niemąż nawet wziął tydzień urlopu.
Z Kota Kinabalu do Sandakanu lecieliśmy AirAsia za grosze. Lot trwał niecałe 50 minut, czyli po odjęciu startu i lądowania mieliśmy może ze 25 minut swobodnego lotu. W tym czasie obsługa zasuwała z dystrybucją zamówionych posiłków, sprzedażą przekąsek oraz wolnocłówką (lot krajowy, więc w zasadzie wszystko sprzedawali z cłem). Nieźle się uwijają w AirAsia!
Na tak krótkim odcinku lata się stosunkowo nisko - to na pewno nie było 10 km, ale na oko ze 4 km. Dzięki temu mogliśmy podziwiać piękne krajobrazy Borneo, w tym górę Kinabalu. Przelatywaliśmy tak blisko, że prawie można było jej dotknąć!
 |
Loty z samego rana mają swoje plusy.
|
 |
Oto i święta góra!
|
 |
Jedzonko od AirAsia. Mniam!
|
Po przylocie na lotnisku od razu odpaliliśmy neta i zamówiliśmy Graba. Wystarczy, że daliśmy się zrobić jak te debile w Kota Kinabalu. Pojechaliśmy do hotelu, ale do check-inu jeszcze nam parę godzin zostało. Co tu zrobić? Kambodżańskim doświadczeniem nauczeni udaliśmy się do kina! 🎦🍿 Nie było co prawda wypasionych foteli i welcome drinka jak w Siem Reap, ale przynajmniej nie płaciliśmy za bilety jak za zboże. A że spaliśmy przy porcie (a raczej paru małych portach), to przy okazji sobie też trochę pospacerowaliśmy. Po portach. W portach. Hehe.
Garść informacji praktycznych:
- lot linią AirAsia Kota Kinabalu-Sandakan-Kota Kinabalu: 275 zł/os. (w tym nadawane bagaże, konkretne miejsca i posiłki)
- Grab z lotniska do hotelu: 13 myr
- hotel Marine Bay: 74 myr/noc, trafił nam się malutki pokój, ale było spoko; czysto, choć przydałoby się malowanie i przyklejenie paru listew podłogowych 😅
- bilet do kina LFS: 16 myr/os.
 |
Plusy kina na ostatnim piętrze centrum handlowego.
|
 |
Oprócz nas na sali były jeszcze tylko 2 osoby. Taki kameralny seansik. 😃
|
 |
Uciekaj, bo jeszcze Cię złapią i zjedzą!
|
 |
Jadłodajnia na piętrze bazaru przy porcie. Samo mięcho. 😓
|
 |
Wiadomo, że w każdym porządnym porcie są koty!
|
 |
| Po dekoracjach można poznać, że jednak jesteśmy na wsi. 😆 |
Komentarze
Prześlij komentarz