Gastronomicznie Tajlandia okazała sie dla nas być krajem 2 wyzwań.
Wyzwanie nr 1 - knajpa wege z prawdziwego zdarzenia
95% Tajów wyznaje buddyzm. Chyba że chodzi o jedzenie - wtedy pewnie z 5%. Albo i mniej. 🙈
W Nepalu jedzenie często było niedoprawione, ale nigdy nie mieliśmy problemu ze znalezieniem wersji wege. Jeśli sami gotowaliśmy, to z własnego wyboru - nie chciało nam się wychodzić, chcieliśmy zaoszczędzić itp. Ale była to po prostu nasza decyzja. A w Tajlandii? Na stołach królują (odpowiednio w tej kolejności) kurczak, wieprzowina i owoce morza. Jako wegetarianie często gotowaliśmy sami nie z własnego wyboru, ale wyboru restauracji. Czyli właściwie z braku wyboru. 😅 A tak liczyliśmy na ten osławiony tajski street food - smaczny i tani. Tylko niekoniecznie mięsny... Także w kwestii cen bierzcie poprawkę, że Wasze wydatki mogą wyglądać inaczej. Bądźcie też podejrzliwi. Raz Niemąż w Chiang Mai usłyszał od sprzedawczyni, że zupka nie ma mięsa... A jednak pływały w niej wieprzowe klopsiki. Jeśli założyć, że wieprzowina to nie mięso, to jednak Tajlandia jest bardzo wege. 😂
 |
|
 |
Jedno trzeba oddać - Tajlandia to raj dla takich wielbłądów jak my. Kruszony lód z sokiem za 3 zł na każdym rogu!
|
 |
Nasza ulubiona (jedyna) wege knajpa w Chiang Mai - wszystko po 70-80 thb. 😍
|
Wyzwanie nr 2 - prawdziwa kawa
Nie żadna tam rozpuszczalna, ale mielona. W CM przejrzałam wszystkie 7/11 (takie tajskie Żabki), mini big C (takie tajskie Carrefour Express) i nigdzie nie znalazłam mielonej. Wszędzie sprzedawali tylko rozpuszczalną. Ok, niby nie koniec świata, ale jak żyć bez (prawdziwej!) kawy? No i w końcu nie po to brałam własny ekspres! Na Nesce mogę wytrzymać 2-3 dni, potem żołądek się zaczyna buntować. 😖 Nawet w knajpach zwykle serwowali tylko rozpuszczalną. Prawdziwą kawę znaleźliśmy dopiero w Rimping Supermarket przy lotnisku. Całą ścianę kawy! 😍 Za 250g mielonej Lavazzy trzeba było zapłacić zaledwie 100 zł... Wtedy zrozumiałam, czemu nie sprzedają jej w Żabce, tzn. 7/11. Na szczęście znalazłam jakąś importowaną z Japonii za 20 zł. Zaopatrzyłam się od razu na cały wyjazd. (Nawet w Bangkoku o mieloną było równie trudno...)
 |
Ściana kawy! (I płaczu - po sprawdzeniu cen...)
|
 |
W Tajlandii pandan jest tak popularny jak u nas wanilia. Wszystkie rodzaje słodyczy da się znaleźć o tym smaku.
|
 |
Wyzwanie nr 3 dla Niemęża - zapamiętać, w jakich godzinach warto iść do sklepu. 😆
|
W praktyce wielkich różnic między Chiang Mai, Chiang Rai i Bangkokiem nie zauważyliśmy. Ok, Bangkok był może o 5-10% droższy w przypadku sklepów (choć w całym kraju dominuje 7/11, więc choćby z tego względu ceny muszą być podobne) i 10% droższy w przypadku knajp (o podobnym standardzie, bo jednak w Bangkoku jest o wiele więcej knajp ąę). Street food wszędzie był za podobne pieniądze (30-40 thb).
- jajka (10 szt.): 60-100 thb
- mleko w kartonie (1,8l): ok. 90-100 thb
- jogurt (kubeczek): 15-20 thb
- masło (100g): 70-80 thb
- ser typu plastry Hochland (normalnego sera łatwo nie dostaniecie, 250g): 150-200 thb
- mozzarella (kulka): od 100 thb w górę.
Jedyne miejsce w CM, w którym znaleźliśmy prawdziwe sery, to supermarket w Pantip Plaza...
Warzywa i owoce:- banany (z ulicznego stoiska! w 7/11 będą i 10 razy droższe): 20-30 thb za kiść (!), zależnie od stopnia dojrzałości
- warzywa (papryka, bakłażan, cukinia, cebula itp. kg): 20-50 thb.
Napoje:- sok owocowy (1l): 80-120 thb
- napoje w puszkach: 20-40 thb
- woda (1,5l): 20 thb
- witaminy w płynie (100-200ml): 15-50 thb
- piwo: zależnie od marki, od 45 thb w górę (trójpak piwa Chang za 120 thb)
- drinki alkoholowe (butelka): 30-45 thb.
Inne:- chleb tostowy (bochenek): 30-50 thb
- płatki owsiane (500g): 200-300 thb
- makaron (500g): 60-80 thb
- ryż (1kg): 40-60 thb
- olej (1l): 70-150 thb
- przegryzki typu orzeszki, chipsy, ciasteczka (100g): od 20 thb w górę
- lody (gałka): 20-40 thb.
Garść informacji praktycznych:
- polecane wege w CM: street food przy CM gate oraz Kadmani market przy lotnisku, najlepsza knajpa wege w CM: Aum (prawie każda pozycja w karcie kosztowała 80 thb)
- owoce i warzywa najlepiej kupować na straganach - 7/11 ma masakryczny narzut, w dodatku każde warzywo jest pakowane w plastik... Z plusów - mają w lodówkach gotowe zestawy warzyw do ryżu/zupy, więc można kupić combo pół marchewki+ćwierć cebuli+1 ziemniak.
 |
Kadmani food market.
|
 |
I druga strona Kadmani - widać, że pandemia zrobiła swoje. Kiedyś wszędzie tu były stoiska.
|
 |
Mango blue sticky rice - danie nr 1 Tajlandii.
|
 |
Słomki z bambusa.
|
 |
Aum w CM. Wieczorami po ścianach biegały jaszczurki. 😎 Siostra: "O, jaki fajny loftowy klimat!" Rodzice: "Pieniądze Wam się skończyły i musicie jeść w takich podrzędnych miejscach?"
|
 |
Tajowie lubią dodawać do wszystkiego suszone rybki...
|
 |
Coraz więcej takich w Tajlandii.
|
 |
| Takie tam malutkie mango... |
Komentarze
Prześlij komentarz