Pieniądze w Tajlandii
Skoro nowy kraj, to co jeszcze nowego? Oczywiście, pieniążki. I nowe przeliczniki. (Sami jesteśmy ciekawi, w którym kraju nam się zaczną liczby mylić. 😁)
Od razu trzeba odpowiedzieć też sobie na standardowe pytanie - czy Tajlandia jest tańsza od Polski? Zdecydowanie NIE. Pożegnaliśmy już tani Nepal i powitaliśmy ceny azjatyckiej Hiszpanii. 😑
Zanim jednak o kosztach - kilka słów o tajskich (a właściwie tajlandzkich) pieniądzach.
Walutą jest bat (thai baht, THB). Banknoty występują w nominałach 1000, 500, 100, 50, 20. Monety - 10, 5, 2, 1. Podczas naszej podróży za 1 złotówkę można było dostać 8 thb (konkretnie 7,94). Dzisiaj - już tylko 7. (Już widzę przed oczami hasło Polacy dostają mniej batów! Nawet pozytywnie, gdyby nie chodziło o walutę.) Teoretycznie baty dzielą się jeszcze na satangi, ale przez cały pobyt nie widzieliśmy żadnego, więc... skupmy się na batach.
(Edit: Okazuje się, że Niemąż kiedyś jakieś satangi dostał i skitrał, ale są w takim stanie, że nawet nie próbuję ich fotografować...)
Na wszystkich banknotach i monetach mamy podobiznę któregoś króla. (Nowy król = dodruk.) W związku z tym nie można pieniędzy memłać, zgniatać, deptać itp. Chyba że ktoś chce zwiedzić tajskie więzienie - a to proszę bardzo. Co kto lubi. 😅
W większości knajp i hoteli można płacić kartą (preferowana Visa). W przypadku 7/11, Big C - terminal jest zawsze, ale zwykle tylko przy jednej kasie. Nie zdarzało nam się, żeby karty były odrzucane z niewiadomych powodów. Miła odmiana po Nepalu. 😆


Komentarze
Prześlij komentarz