Centrum (świątynnego) kiczu!

Co jest najlepszego w Chiang Mai? Autobus do Chiang Rai! 😆 Taki dowcip, bo Chiang Mai też jest fajne, ale być tutaj i nie pojechać do CR to grzech. Dlaczego? Bo Chiang Rai to tajska stolica absolutnie fantastycznego... kościelnego kiczu. No dobra, jesteśmy w Tajlandii, więc kicz jest świątynny. 😏 Zresztą... niech zdjęcia Niebieskiej i Białej świątyni same Was przekonają, że warto tam pojechać.

  



    

 


  
 





I cyk! Zmieniamy kolor. 😎 Jeśli Niebieska wydawała się kiczowata, to... Biała bije ją na głowę. Niestety, nie można było robić zdjęć w środku. A tam takie cuda na ścianach - Batman, Spiderman, Skywalker i wiele innych postaci znanych z książek czy filmów. Cuda, panie, cuda!























Oprócz tych dwóch świątyń w Chiang Rai warto odwiedzić jeszcze parę zwykłych świątyń (nawet te najbardziej pospolite świątynie w Tajlandii to małe dzieła sztuki) - pobłąkajcie się po prostu po mieście. Jeśli tak jak my jesteście wege - cóż, miasto samo Was zmusi do beztroskiego szlajania się (za wegetariańskim posiłkiem). 😅 Tylko nie wchodźcie do głównej hali targowej - jak ryneczek, to tylko pod chmurką. Chyba że chcecie zatańczyć cza-czę wraz z karaluchami biegającymi między Waszymi nogami. To proszę bardzo. 

Warto też wejść na chwilę (godzinę!) do Hilltribe Museum. Można dowiedzieć się sporo o plemionach zamieszkujących te górskie tereny. Byliśmy w muzeum w niedzielę, a że w niedziele nikogo nie ma w kasie, to... pieniążki wrzuca się po prostu do dedykowanego kubeczka. Mają pełne zaufanie do turystów. Choć nie do ich zdolności matematycznych - na wszelki wypadek zostawili kalkulator, gdyby ktoś nie radził sobie z mnożeniem przez 50. 😆 Wizyta w niedzielę miała jeszcze ten plus, że mieliśmy całe muzeum dla siebie. Choć znalezienie na środku sali martwego ptaka dość mocno nas zmobilizowało do opuszczenia tego przybytku. W towarzystwie uderzających w dach gołębi. Może jednak odwiedźcie to muzeum np. w sobotę...


Na parterze budynku muzeum znajduje się restauracja o niecodziennej nazwie...


W Chiang Rai sporo jest murali.















Garść informacji praktycznych:

  • bilet Greenbus z Chiang Mai do Chiang Rai (klasa VIP): 355 thb/os., kupowane przez niezawodne 12go (online, brak opłaty za transakcję). Powrotny kosztuje tyle samo. Autobus exclusive jak się patrzy. Na obu dworcach są toalety, ale płatne - koniecznie trzeba mieć 3 thb w monetach!
  • nocleg w CR: Baan Baramee House, 632 thb/noc za deluxe double room ze śniadaniem, rezerwowaliśmy przez booking.com. Zaraz obok są dwie wypożyczalnie motocykli, na terenie pensjonatu można zaparkować. Nam się podobało (choć widok wielkiej mrówkostrady w szafce z talerzami mnie trochę martwił. Niemęża cieszył, ale to dziecko natury.)
  • motocykl z PP Motorbike: 200 thb/doba. Dobę liczą od godziny X jednego dnia do godziny X drugiego dnia, czyli faktycznie 24h. Można jako zastaw zostawić paszport albo 2000 thb. Pani nawet ma na miejscu sprężarkę i dopompowuje koła! (Opisu swojej pierwszej przejażdżki oszczędzę - twórca słownika wulgaryzmów by się zawstydził. Najważniejsze, że Niemąż miał frajdę, testując moje niezbyt stalowe nerwy... Niedziałający prędkościomierz ułatwiał mu zadanie.)
  • Wat Rong Khun (White temple): 100 thb/os.
  • Wat Rong Seur Ten (Blue Temple): za darmo. 😀
  • Hilltribe Museum: 50 thb/os.
Autobus deluxe! 


Nieśmiały uśmiech, przerażenie w oczach...
Widać, że pierwszy raz na motocyklu! 😂

Takie cuda w naszym autobusie deluxe.
Aż szkoda, że jechaliśmy tylko 3 godziny.


Nasza czerwona strzała!


Komentarze

Zobacz też

Arabski Ryanair

Czym Indie stoją? [Podsumowanie]

Symbol(-e) Hyderabadu