Czym Nepal stoi? [Podsumowanie]
Po odwiedzeniu każdego kraju będziemy go podsumowywać - taka lista the best of the best (a czasem i the worst of the worst). Jako że z Niemężem mamy jednak odrębne gusta i spojrzenie na wiele kwestii (np. chodzenie po górach w deszczu), to do każdego hasła pojawiać się będą dwie odpowiedzi. Co najmniej. Bo gdzie nas dwoje, tam minimum trzy zdania. 😏
Pierwsze wrażenie
A: Czym Nepal stoi? Bateriami słonecznymi! I (wolnymi do zwiedzania) dachami. I beczkami na tych dachach. :) A tak poza tym - jest jak w Indiach i czuję się jak wśród swoich ziomków! 💓
P: Niemąż miał od razu skojarzenie z Afryką - taki sam syf na ulicach i ruina. Ale napisz to jako pozytyw! 😂 Wygląda na to, że oboje lubimy syf. I ruiny. Może dlatego się zeszliśmy. 😅
Natomiast pierwsze negatywne wrażenie to hałas - wszyscy ciągle trąbią.
(W Nepalu nie było tak źle.... Ciekawe co powie o Indiach!)
![]() |
| Widok z naszego dachu w Kathmandu. A konkretnie z wyższego dachu (były dwa - w Nepalu jeden to za mało). |

Siedzimy sobie w hotelu i pracujemy, aż tu nagle ktoś pod oknem rozkłada perkusję i zaczyna grać... 😅
Największe pozytywne zaskoczenie
A: Toalety! 😁 Wiem, że się powtarzam i może to głupie, ale wciąż mam w głowie wspomnienia z wojaży po Indiach, kiedy autobus przez 8h nie zatrzymuje się ani razu, a jak już się zatrzyma, to łazienka wygląda jak czyjaś szafa i w najlepszym razie jest po prostu dziura w ziemi... (Czasem nawet nie ma dziury.) W Nepalu toalety są co 500 metrów. Lepsze, gorsze, ale są. I zawsze (!) jest mydełko. A spodziewałam się, że skoro Nepal biedniejszy od Indii, to można będzie jedynie w krzaki.
P: Brak. 😅
Jako że Niemężowi nie idzie to podsumowanie, to odpowiem za niego - bliskość fauny. Widziałam, jak się jarał każdą mrówką, kozą, bawołem, psem, małpą i nosorożcem na wyciągnięcie ręki (dosłownie!), więc na moje oko jednak to było pozytywne zaskoczenie, że cała ta przyroda jest tak blisko.
![]() |
| W Kathmandu nawet dorobiliśmy się własnego (bezpańskiego) psa - Kami. Choć chyba nie była aż tak bezpańska, skoro dostała nawet imię. |
Największe rozczarowanie:
A: Jedzenie. 😭 Wspomnienia gastronomiczne z Indii mam dobre albo fantastyczne. Niestety, nepalskie specjały były dla nas mdłe. Indyjska kuchnia zazwyczaj była lepsza, ale też coś nie do końca pykało. Na moje oko (a raczej kubki smakowe) coś na rzeczy było z tłuszczem, który często dawał jakiś taki nieokreślony posmak. Soli też zawsze było za mało.
P: Jedno, w czym się zgadzamy - absolutnym rozczarowaniem numerem jeden jest jedzenie. Nepalskie tak naprawdę smakowało mu tylko w Deurali, indyskie - w Pokharze. Cała reszta była taka sobie albo dostawała kategorię pasza.
Rozczarowujący był też transport - ciągłe korki, niski komfort, tempo jazdy (20-30km/h). Najwyraźniej Niemąż się za bardzo sugerował standardem autobusów w Tajlandii i zapomniał, że Nepal ma głównie góry (= będzie wolno) i o wiele niższe PKB (= kiepskie drogi).
Najfajniejsze wspomnienie
A: Odsłaniające się przed nami góry w Tadapani. Niemąż twierdzi, że Tatry są lepsze od Himalajów, ale na mnie jednak te góry zrobiły wrażenie. I ten moment, gdy góry się wyłoniły, wszyscy zaczęliśmy klaskać i wybiegliśmy przed schronisko. A potem przy piecu prowadziliśmy długie dyskusje o życiu i świecie.
P: Burza! Zarówno ta w dżungli, jak i w górach. I to jest ten moment, w którym nam się najbardziej rozjeżdża narracja, bo to jedne z moich gorszych wspomnień! Ale co kto lubi... 😅
Ostatnie wrażenie
A: To jednak nie małe Indie. 😆 Nepal to taki wredny młodszy brat Indii - ta sama rodzina, podobne wychowanie (historia), ale jednak temperament inny. Indie będą dla niego be! i fe!, zawsze będzie podkreślał, że nie jest Indiami. Ale spróbuj obrazić siostrę, to da Ci w zęby. Teraz już bardziej w taki sposób czuję tę ich relację.
P: Kazał zacytować, więc cytuję... Autobusy tu ch**owe so!
(Coraz bardziej się obawiam o moje kochane Indie...)
Wrócimy?
A: Chcę znów w Himalaje! Najlepiej w okresie mniejszej aktywności pijawek, ale... chcę!
P: Może.
![]() |
| Korzystamy z zakazu ruchu przed wyborami. Cisza, spokój, w końcu nie trzeba się przeciskać między samochodami i skuterami. 😍 |
Garść informacji praktycznych:
Skoro mamy podsumowanie, to trzeba podsumować też koszty. :) Wszystkie kwoty podane są w przeliczeniu na jedną osobę i w walucie, w której płaciliśmy. Dla przypomnienia - 1 zł to ok. 30 Rs.
- szczepienia przed wylotem: 2 105 zł, w tym:
- przeciwko wściekliżnie (3 dawki): 785 zł
- przeciwko cholerze (2 dawki): 660 zł
- przeciwko durowi brzusznemu: 390 zł
- przeciwko polio, błonicy, tężcowi i krztuścowi: 270 zł
- lot z Polski do Nepalu: 1 950 zł
- 29 dni w Nepalu: ok. 3 375 zł, w tym:
- wiza: 50 USD
- nocleg: 44 700 Rs.
- transport: 6 125 Rs., w tym:
- międzymiastowy: 3 950 Rs.
- miastowy: 2 175 Rs.
- żywność (zakupy spożywcze i knajpy): 25 200 Rs.
- zwiedzanie i rozrywka: 15 500 Rs., w tym
- safari w Chitwan: 7 500 Rs.
- pozwolenia na trekking: 5 000 Rs.
- pamiątki: 1000 Rs. (Z powodu braku miejsca w bagażu nie szaleliśmy.)
Szczepienia nie są wymagane i przydadzą nam się na wszystkie kraje, więc do kosztów Nepalu ich nie wliczamy - podałam raczej poglądowo. Oboje mamy ważne szczepienia przeciwko WZW A i B, więc ten koszt nam odpadł.
W Kathmandu i Pokharze nasze wymagania noclegowe były większe niż standardowe ze względu na pracę zdalną, tylko w Chitwan mieliśmy zwykły pokój hotelowy - mimo chęci nie znaleźlibyśmy mieszkania w naszym budżecie. A jakie są nasze wymagania? W każdym dłużej odwiedzanym miejscu szukamy noclegu z:
- 2 pokojami (salon i sypialnia, kuchnia i sypialnia itp. - byle można bylo się odseparować, żeby sobie nie przeszkadzać w czasie pracy)
- aneksem kuchennym (gotowanie samych śniadań to już niezła oszczędność)
- klimą (przynajmniej latem)
- porządnym stołem/biurkiem
- sofą (na życzenie Niemęża)
- telewizorem (bo może posłużyć jako zewnętrzny monitor).




Komentarze
Prześlij komentarz