Stare miasto po przejściach
Jednym z najważniejszych punktów zwiedzania stolicy jest starówka, czyli plac królewski Durbar Square. Jeśli widzieliście kiedykolwiek zdjęcia gołębi na tle nepalskich pałaców, to pewnie właśnie stąd. Albo z pobliskiego Patanu, bo tam też jest Durbar Square. I jeszcze jeden w Bhaktapurze. 😅 Jako że wszystkie są do siebie podobne, to wybraliśmy po prostu ten najbliżej nas.
7 lat temu Kathmandu nawiedziło trzęsienie ziemi. Nepal nieźle poradził sobie z naprawą infrastruktury, jednak w wielu częściach miasta nadal widać gruzy po stojących tu wcześniej budynkach. Himalaje wciąż się wypiętrzają, więc trzęsienia są tutaj normą. 😓 Zwykle niegroźne, ale czasem jednak dają o sobie znać aż za bardzo. Z tego też powodu nie można nadal wejść do wielu świątyń czy pałaców, które przed 2015 były dostępne dla turystów.
30 minut marszu i byliśmy na miejscu. Kasjer z budki biletowej od razu nas wołał, nie da się przejść niezauważonym. Cała starówka jest otoczona łańcuchami, więc o wejściu na lewo nie ma mowy. Tzn. technicznie się da - takim nielegalnym wejściem przez przypadek wyszliśmy, ale nie będę zdradzać jego lokalizacji. Skoro ktoś już tu przyjechał, to 30 zł go nie zbawi, a dla biednego Nepalu to dużo. Lokalsi, jako że to ich dziedzictwo, wchodzą za darmo, więc na starówce jest tłoczno. I mnóstwo na niej naganiaczy - taki urok turystycznych miejsc. Z plusów - do biletu dostaje się mapkę. Niby starówka niewielka, ale da się zgubić. (Tak, zgubiliśmy się. 😅)
Na Durbar Square stoi Pałac Kumari. Rezyduje tu bogini Kumari, która jest uważana za jedno z wcieleń Durgi. Przy czym nie jest to jedynie jakaś jej figurka czy obraz, ale żywa dziewczynka. Tradycja Kumari zachowała się jedynie w tym rejonie. Co kilka lat wybierana jest nowa Kumari. Casting obejmuje m.in. spędzenie nocy w towarzystwie głów zabitych tego dnia zwierząt. Godną bycia Kumari jest dziewczynka, która nie okaże strachu. Co warto podkreślić - dziewczynka kilkuletnia. Wraz z pierwszą miesiączką bogini opuszcza dotychczasowe ciało i trzeba szukać nowej Kumari.
Mieliśmy szczęście, ponieważ weszliśmy do Pałacu z jakąś ważną grupą. Opiekunka Kumari (kościelna?) zawołała ją i otrzymaliśmy błogosławieństwo. Normalnie dzieje się to tylko 2 razy w ciągu dnia, więc musielibyśmy czekać jeszcze z godzinę.
![]() |
| Pałac Kumari w tle. Obowiązuje zakaz zdjęć, więc lepszej fotki nie mamy. |
Garść informacji praktycznych:
- bilet na starówkę - 1000 Rs./os., lokalni wchodzą za darmo. W cenie jest też wejście do Pałacu Kumari. Tyle samo kosztuje wejście na Durbar Square w Patanie i Bhaktapurze.



























Komentarze
Prześlij komentarz