Plusy i minusy rocznej podróży
Czy roczne wakacje mogą mieć jakieś minusy? Oczywiście, że tak!
- Głównym (i dość oczywistym) minusem są finanse. Gdybyśmy nie polecieli na rok do Azji, to moglibyśmy kupić sobie po nowym fajnym samochodzie. Albo na spółę działkę z domkiem letniskowym (do remontu). 😅
- Wszyscy nam próbowali wmówić, że lecimy na roczne wakacje. A to wcale nie były wakacje! Nadal mieliśmy swoje obowiązki. Jednak przez takie słowa czuliśmy presję, żeby ciągle coś robić, dokądś jeździć... Nie da się jednak być na wakacjach przez cały rok! Baterie w końcu nam zaczęły puszczać, a my - odpuszczać. Jednak poczucie winy, że kolejny wieczór oglądamy serial zamiast zwiedzać, nie opuszczało długo (a mnie nawet do końca).
- Planowanie wszystkiego to ciężka robota. Samo znalezienie odpowiedniego noclegu dla nas to były minimum 2 dni pracy. Na miejscu ogarnianie wszystkich spraw zajmowało mi... 1/4 etatu. A czasu spędzonego na przygotowaniach jeszcze w Polsce to nawet nie liczę. 😅 (Choć na pewno teraz byłoby trochę łatwiej ze względu na zniesienie papierologii covidowej.)
- Nie zawsze podczas takiej podróży będzie wygodnie - a to pogoda nieodpowiednia (za ciepło/za zimno), a to znowu czegoś brakuje na wyposażeniu mieszkania, a to jeszcze coś innego. Nie zawsze też uda się trafić miejsce wygodne do pracy. Przez 2-3 tygodnie można się przemęczyć, ale nie przez rok. Po paru miesiącach zorientowałam się, że w zasadzie to my nie jesteśmy w stanie wypoczywać na tych wakacjach... I tak serio serio odpoczniemy dopiero w naszym wlasnym domu. To nie za Polską zatęskniliśmy, ale za naszym polskim mieszkaniem! Z tego też powodu 6 miesięcy byłoby spoko, ale cały rok w podróży to jednak trochę za długo.
- Nieważne, dokąd pojedziemy. Prędzej czy później wszędzie dopadną nas mrówki! 😂
A jakie są plusy?
- Przejedliśmy oszczędności, zanim zrobiła to inflacja! 😁
- Dla mnie to był czas utęsknionego psychicznego odpoczynku. W teorii nareszcie naprawdę nic nie musiałam, ale po prostu mogłam. Chyba że w grę wchodziło ryzyko deportacji (z powodu niewypełnionych papierów), to wtedy jednak musiałam. 😂
- Podczas rocznej podróży po Azji przede wszystkim łapie się inną perspektywę. A przynajmniej my łapaliśmy i wiele problemów z Polski może nie zniknęło, ale ich waga się zmniejszyła. Z kolei inne aspekty życia nabrały większego znaczenia.
- Być może z powodu powyższego punktu - umysł zaczyna pracować inaczej i staje się po prostu bardziej kreatywny! Po roku ostrego kombinowania mam już odznakę Młodszego McGyvera. Jeszcze pół roku w Azji, a ze spinaczy do papieru dałabym radę zrobić strzelającego drona. 😂
- No i nie zapominajmy o najważniejszym! Wspomnień nikt nam nie odbierze. (No, może jedynie Alzheimer za wiele lat... 😉)

























Piekna pozdróż i jeszcze piękniejsze zdjęcia. Pozdrawiam Jarosław Kaczyński.
OdpowiedzUsuńP.S. Polska jest jednak piękniejsza. Np. Taki Ciechocinek czy Naleczow.